Trwa ładowanie...
d16jmx1

Groził ratownikom medycznym. Policjanci mieli początkowo bagatelizować sprawę

28-latek mierzył przedmiotem przypominającym broń do ratowników medycznych. Mężczyźni uciekli do karetki i zadzwonili na policję. Funkcjonariusze mieli bagatelizować sprawę twierdząc, że był to zabawkowy pistolet gazowy. Później wszczęto postępowanie wyjaśniające.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Początkowo policjanci mieli zbagatelizować sprawę. Teraz przekazano ją prokuraturze.
Początkowo policjanci mieli zbagatelizować sprawę. Teraz przekazano ją prokuraturze. (PAP, Fot: Marcin Bielecki)
d16jmx1

We wtorek około godz. 19:30 zespół ratownictwa medycznego został wezwany do mężczyzny, który źle się czuł. - Na miejscu okazało się, że 28-letni mężczyzna jest agresywny, był pod wpływem alkoholu. Zaczął grozić ratownikom medycznym, mierzył do nich z broni - mówi nam Paulina Targaszewska, rzecznik prasowy Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Szczecinie.

Ratownicy medyczni schowali się w karetce i wezwali patrol policji. - Mężczyzna zaczął karetkę demolować - dodaje Targaszewska.

Nie podjęli czynności, bo groził "tylko zabawką"

d16jmx1

Na miejsce przyjechała policja. Nieoficjalnie dowiedzielismy się, że funkcjonariusze mieli zdarzenie bagatelizować. Osoba informująca nas o sprawie mówi, że policjanci mieli stwierdzić, że jest to tylko pistolet gazowy, z którego "nie można zabić". W związku z tym początkowo nie wszczęli jakichkolwiek czynności wobec pacjenta grożącego ratownikom medycznym.

- Policjanci podejmujący interwencję nie potwierdzili, żeby ta osoba miała przy sobie jednostkę broni. Była to zabawka przypominająca wyglądem broń. Osoba została zatrzymana do wytrzeźwienia. I to tyle - mówi Wirtualnej Polsce Ryszard Ciślak z Komendy Powiatowej Policji w Kamieniu Pomorskim. Godzinę później w Komendzie Wojewódzkiej Policji dowiedzieliśmy się, że policjanci jednak przeprowadzają z nim czynności. Wszczęte jest postępowanie wyjaśniające. - Ustalamy okoliczności zdarzenia i czy doszło do złamania przepisów prawa. O całej sprawie powiadomiono prokuraturę. Planowane jest przesłuchanie wszystkich uczestników interwencji - mówi WP kom. Mirosława Rudzińska z zachodniopomorskiej policji.

Ustawa o Państwowym Ratownictwie Medycznym stanowi, że osoba podejmująca medyczne czynności ratunkowe korzysta z ochrony przewidzianej dla funkcjonariuszy publicznych. Ponadto, zgodnie z art. 224 Kodeksu Karnego, "kto stosuje przemoc lub groźbę bezprawną w celu zmuszenia funkcjonariusza publicznego do przedsięwzięcia lub zaniechania prawnej czynności służbowej podlega karze pozbawienia wolności do lat 3". A właśnie do tego miało dojść w tym przypadku.

- W związku z tym, że ratownicy są otoczeni ochroną taką samą jak funkcjonariusze publiczni, oczekujemy współpracy między nami a innymi służbami. Mamy nadzieję, że zawsze będzie ona na najwyższym poziomie. Tutaj nie było to może tak profesjonalne, jakbyśmy oczekiwali - komentuje rzecznik prasowy pogotowia.

d16jmx1

Bez chwili na oddech

Ratownikom ostatecznie nic sie nie stało. Wrócili do bazy i wykonują nadal czynności służbowe. - Oni normalnie będą dalej pracować. Do takich ataków dochodzi bardzo często. Nie jest to dla nich najmilsze, ale jest to ich chleb powszedni. Nie wybierają się na L4 - mówi nam rzecznik pogotowia.

Kilka lat temu w Nowy Rok również w Kamieniu Pomorskim doszło do potrącenia sześciorga osób przez pijanego kierowcę. Zginęła rodzina wraz z dziećmi. - Po tej tragedii służby mundurowe - policjanci i strażacy - objęci byli opieką psychologa, natomiast ratownicy kontynuowali dyżur i jeździli do kolejnych wezwań jak gdyby nigdy nic - mówi ratownik, który przekazał nam informacje o sprawie. - Przypuszczam, że i w tym przypadku, jeśli koledzy z Kamienia nie zadbają samodzielnie o L4 - nikt z dyrekcji nie zainteresuje się ich stanem i zdolnością do pracy w najbliższych dniach - podsumowuje.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

d16jmx1

Podziel się opinią

Share

d16jmx1

d16jmx1
Więcej tematów