Gehenna Katarzyny trwała miesiącami. Wiemy, co stało się cztery dni przed śmiercią

Aż 8,5 miesiąca czekała pani Katarzyna na rozpoczęcie procesu swojego byłego męża, który groził jej śmiercią - dowiedziała się Wirtualna Polska. Sprawa ruszyła w piątek 5 grudnia, ale Robert K. nie stawił się w sądzie w Pruszkowie. Za to po czterech dniach odwiedził byłą żonę w jej miejscu pracy. Zadał jej kilka ciosów w szyję. Kobieta zmarła na oczach syna.

W tym domu w Ruścu doszło do tragediiW tym domu w Ruścu doszło do okrutnej zbrodni. Robert K. opowiedział o wszystkim policjantom
Źródło zdjęć: © WP | Paweł Buczkowski
Paweł Buczkowski

Robert K. został aresztowany przez sąd. Prokuratura w środę postawiła mu zarzut zabójstwa z zamiarem bezpośrednim. Śledczy nie ujawniają jego zeznań.

52-letni mężczyzna zaatakował swoją żonę we wtorek. Mimo zakazu zbliżania się do byłej żony, tego dnia pojawił się w budynku szkoły językowej prowadzonej w domu w Ruścu w powiecie pruszkowskim. Między byłymi małżonkami doszło do kłótni, w trakcie której Robert K. miał chwycić za nóż i zadać kobiecie kilka ciosów w szyję. Na piętrze budynku znajdował się ich 27-letni syn. To on usłyszał krzyk matki, a następnie próbował jej pomóc. Po ataku Robert K. opuścił dom, ale od razu udał się do Komendy Powiatowej Policji w Pruszkowie, gdzie opowiedział o tym, co zrobił.

- Widząc zakrwawione ręce mężczyzny, policjanci dokonali jego zatrzymania, następnie połączyli się z funkcjonariuszami, którzy byli w Ruścu na miejscu zdarzenia - relacjonował WP prokurator Antoni Skiba, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Mimo prób reanimacji także przez przybyłych na miejsce policjantów, życia pani Katarzyny nie udało się uratować.

Piątek 5 grudnia. Robert K. nie pojawia się w sądzie

Jak ustaliła Wirtualna Polska, miejscowa prokuratura skierowała w sprawie Roberta K. akt oskarżenia już w grudniu ubiegłego roku. Prokurator stwierdzał w nim, że mężczyzna wysyłał do byłej żony wiadomości tekstowe za pośrednictwem komunikatora Whatsapp, w których groził jej zabójstwem. Prokurator dodał też, że wiadomości te "wzbudziły w zagrożonej uzasadnioną obawę, że zostaną spełnione".

Sąd Rejonowy w Pruszkowie wydał nawet w tej sprawie wyrok nakazowy, w którym uznał Roberta K. za winnego. Skazał go 7 marca 2025 r. na osiem miesięcy ograniczenia wolności z obowiązkiem wykonywania nieodpłatnej kontrolowanej pracy na cele społeczne w wymiarze 20 godzin miesięcznie. To znaczyło, że mężczyzna nie został w żaden skuteczny sposób odizolowany od Katarzyny K. Nadal mógł ją nachodzić i wysyłać przerażające wiadomości.

Wyrok nakazowy został wydany bez udziału stron, a każda z nich mogła wnieść do niego sprzeciw. Zrobiła to właśnie pani Katarzyna. Jej sprzeciw został przyjęty już 20 marca, a pierwszy termin rozprawy wyznaczono dopiero na 5 grudnia. To aż 8,5 miesiąca później. Na rozprawę w tym dniu stawiła się oskarżycielka posiłkowa Katarzyna K. wraz ze swoim pełnomocnikiem. Oskarżony nie pojawił się w sądzie.

Jak dowiedziała się WP, podczas pierwszej rozprawy sąd nabrał wątpliwości co do poczytalności oskarżonego. Jak wyjaśnia prezes Sądu Rejonowego w Pruszkowie, w takiej sytuacji sąd ma obowiązek zapewnienia udziału w postępowaniu sądowym obrońcy. Właśnie dlatego sprawa została odroczona.

"Wobec powyższego, zarządzeniem wydanym na rozprawie w dniu 5 grudnia 2025 r. sąd polecił wyznaczenie oskarżonemu obrońcy z urzędu i w celu zapewnienia udziału obrońcy w rozprawie, a także w celu rozstrzygnięcia powziętych wątpliwości w drodze opinii biegłych, odroczył rozprawę do dnia 3 marca 2026 r." - przekazał WP sędzia Piotr Godzina, prezes Sądu Rejonowego w Pruszkowie.

Niestety, cztery dni później, we wtorek 9 grudnia, Robert K. spełnił wszystkie swoje groźby wobec pani Katarzyny.

Akt oskarżenia wobec mężczyzny obejmował okres od czerwca do października 2024 r. Ale gehenna pani Katarzyny cały czas trwała. Jej bliska znajoma w rozmowie z WP przekonywała w środę, że kobieta bardzo często zgłaszała się o pomoc na policję.

- Nikt jej nie pomógł. Ta sprawa wymaga wyjaśnienia. Wysyłał jej wiadomości, w których jej groził. To było wręcz odliczanie dni do chwili, kiedy to zrobi - mówiła kobieta.

Oprócz wysyłania wiadomości prywatnych, mężczyzna publikował wiele agresywnych wpisów na temat pani Katarzyny i ich relacji na swoim koncie w mediach społecznościowych. WP dotarła do ich treści. W jednym z nich mężczyzna otwarcie przyznał, że w przeszłości kobieta "dostała od niego łomot".

Sprawdzają, co zrobili policjanci z Nadarzyna

Po doniesieniach w sprawie możliwych nieprawidłowości odnośnie reakcji policjantów komendant polecił zbadanie sprawy Wydziałowi Kontroli Komendy Stołecznej Policji. Chodzi o sprawdzenie, jak działał policjant prowadzący postępowanie przygotowawcze, zastępca komendanta Komisariatu Policji w Nadarzynie mający bezpośredni nadzór nad sprawą, a także sam komendant Komisariatu Policji w Nadarzynie.

"Wobec kierownictwa jednostki nadrzędnej, czyli Komendy Powiatowej Policji w Pruszkowie, prowadzone są czynności wyjaśniające w celu określenia zakresu odpowiedzialności wynikającego z nadzoru nad podległą jednostką w Nadarzynie" - przekazała w czwartek policja.

Jak dowiedziała się w piątek WP, czynności kontrolne w tej sprawie nadal trwają.

Paweł Buczkowski, dziennikarz Wirtualnej Polski

Napisz do autora: pawel.buczkowski@grupawp.pl

Najważniejsze teksty tygodnia. Śledztwa, które robią różnicę. Reportaże, które zostają w głowie. Wyraziste opinie. Najlepsze treści premium bez opłat w Twojej skrzynce.

Wybrane dla Ciebie
Sikorski uderza. "Kto wspiera Orbana, pomaga Moskwie"
Sikorski uderza. "Kto wspiera Orbana, pomaga Moskwie"
Czarzasty wyprosił Żurka z sali sejmowej. Minister się tłumaczy
Czarzasty wyprosił Żurka z sali sejmowej. Minister się tłumaczy
Tusk chwali się raportem NATO. "Polska wygrywa"
Tusk chwali się raportem NATO. "Polska wygrywa"
Płynęły pod polską banderą, zaginęły. Na pokładzie byli Polacy?
Płynęły pod polską banderą, zaginęły. Na pokładzie byli Polacy?
Humbak uwolnił się z pułapki. To jednak nie koniec akcji
Humbak uwolnił się z pułapki. To jednak nie koniec akcji
Praga. "Dom Rosyjski" obrzucony koktajlami Mołotowa
Praga. "Dom Rosyjski" obrzucony koktajlami Mołotowa
Gorąco w Sejmie, pat w cieśninie Ormuz, emocje na skoczni [SKRÓT DNIA]
Gorąco w Sejmie, pat w cieśninie Ormuz, emocje na skoczni [SKRÓT DNIA]
Atak na reaktor ciężkowodny w Iranie. Potężna eksplozja
Atak na reaktor ciężkowodny w Iranie. Potężna eksplozja
Poległa w Kuwejcie. Jej mąż ujawnił treść ostatniego SMS-a
Poległa w Kuwejcie. Jej mąż ujawnił treść ostatniego SMS-a
Powiązania Iranu i Rosji. Niepokoje na szczycie G7
Powiązania Iranu i Rosji. Niepokoje na szczycie G7
Napięcia na szczycie G7. Spór o pomoc ze strony USA
Napięcia na szczycie G7. Spór o pomoc ze strony USA
Spektakularne nagranie z Dubaju. Piorun uderzył w Burdż Chalifę
Spektakularne nagranie z Dubaju. Piorun uderzył w Burdż Chalifę