Funkcjonariusz SOP zaatakował swoją rodzinę. Nieoficjalne informacje ze służb
Jak nieoficjalnie ustaliła Wirtualna Polska, sprawca rodzinnej tragedii w Ustce to 44-letni funkcjonariusz SOP Piotr K., który ostatnio pracował w Zarządzie Pirotechników. W służbie był od dawna, w 2012 r. został odznaczony przez prezydenta Polski "Gwiazdą Iraku". Z naszych ustaleń wynika, że razem z żoną i dziećmi pojechał do teściów na ferie do Ustki.
Przypomnijmy, rodzinna tragedia rozegrała się wieczorem w poniedziałek w jednym z bloków przy ul. Bałtyckiej. Zgłoszenie o awanturze wpłynęło do policji w poniedziałek ok. godz. 21.30. Na miejscu funkcjonariusze obezwładnili agresywnego 44-latka, który ranił nożem pięcioro członków swojej rodziny oraz siebie.
Niestety, mimo ponad godzinnej reanimacji życia 4-letniej dziewczynki nie udało się uratować. Ranni zostali przewiezieni do szpitali, w tym zatrzymany funkcjonariusz SOP. Teść mężczyzny jest hospitalizowany w Sławnie, natomiast teściowa, żona oraz dziecko przewiezieni zostali do Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Słupsku.
Z naszych informacji wynika, że Piotr K. (rocznik 1981) był w związku małżeńskim od czerwca 2013 r. Mieli dwoje dzieci. Rodzice żony, podobnie jak ona pochodzili z Pomorza. Cała rodzina wybrała się na ferie zimowe do Ustki, do teściów. W chwili zdarzenia funkcjonariusz SOP przebywał na urlopie wypoczynkowym.
Co wiemy o Piotrze K.
- Piotr K. był od dawna w służbie. Najpierw w Biurze Ochrony Rządu, później w Służbie Ochrony Państwa. Był w Iraku, w 2012 r. otrzymał odznaczenie Gwiazdę Iraku z rąk ówczesnego prezydenta Polski Bronisława Komorowskiego. Ostatnio służył w Zarządzie Pirotechników a dokładniej z tzw. wyjazdówce, czyli w wydziale, który robi zabezpieczenia pirotechniczne w różnych miejscach w Polsce i poza granicami kraju. Wcześniej służył w różnych komórkach związanych z ochroną osób – mówi nasz informator ze służb.
Nieoficjalnie, jako funkcjonariusz BOR blisko 20 lat temu ochraniał polską placówkę dyplomatyczną w Iraku.
Rzecznik SOP płk Bogusław Piórkowski poinformował PAP, że wobec funkcjonariusza zostanie uruchomiona procedura wydalenia ze służby, najprawdopodobniej w trybie dyscyplinarnym.
— Musimy zgromadzić wszystkie dokumenty z policji i prokuratury, przeanalizować je i wtedy zostanie uruchomiona procedura, a mężczyzna wydalony ze służby, najprawdopodobniej dyscyplinarnie — powiedział rzecznik SOP.
Jak zaznaczył, mężczyzna miał aktualne badania okresowe, w tym psychologiczne, i w chwili zdarzenia był funkcjonariuszem czynnym, choć przebywał na urlopie. SOP zapewniła wsparcie psychologiczne rodzinie oraz funkcjonariuszom formacji.
W sprawie trwają czynności procesowe pod nadzorem prokuratora.
Sylwester Ruszkiewicz, dziennikarz Wirtualnej Polski