Elity a Epstein. Ekspert: patologia normalności
Premier powołał zespół do zbadania polskich wątków w sprawie Epsteina. Pojawiają się tropy prowadzące na Lotnisko Chopina i do Krakowa. - To są informacje bardzo niepokojące - ocenia dr Konrad Ciesiołkiewicz, wiceprzewodniczący Państwowej Komisji ds. przeciwdziałania wykorzystaniu małoletnich.
Dr Konrad Ciesiołkiewicz na antenie RMF FM pozytywnie ocenił decyzję o powołaniu zespołu ds. zbadania powiązań w sprawie amerykańskiego finansisty, podkreślając wagę jawności w walce z dezinformacją i krzywdą ludzką.
- W mojej osobistej ocenie to bardzo dobrze, dlatego że wszelka transparentność w takich sytuacjach jest niezwykle potrzebna - stwierdził Ciesiołkiewicz.
Niepokojące sygnały: Lotnisko Chopina i Kraków
W trakcie rozmowy poruszono kwestię potencjalnych powiązań sprawy z Polską. Zwrócono uwagę na pojawiające się w przestrzeni medialnej tropy, sugerujące, że przez Lotnisko Chopina mógł odbywać się transfer osób z krajów byłego Związku Radzieckiego. Wskazano również na doniesienia dotyczące Krakowa, gdzie wysłannik Epsteina miał rzekomo poszukiwać młodych kobiet. Podkreślono, że – choć wiedza ta pochodzi z przekazów medialnych – są to informacje bardzo niepokojące.
Zdaniem dr. Ciesiołkiewicza wyjaśnienie tych kwestii jest kluczowe dla ucięcia spekulacji.
- Natomiast w pierwszej kolejności rozprawienie się ze sprawami, które także grożą i o których słyszeliśmy bardzo wiele, to znaczy grożą też teoriami spiskowymi, jeśli nie ma tej transparentności. Jeżeli nie ma przejrzystości, jeżeli nie możemy zobaczyć prawdy - argumentował ekspert. Dodał również, że jeśli zajdzie taka potrzeba, Państwowa Komisja może wesprzeć działania zespołu powołanego przez premiera.
Władza, pieniądze i milczenie elit
W rozmowie przeanalizowano wątek "ślepoty" elit – polityków, naukowców i ludzi kultury, którzy bywali u Epsteina i mimo widocznych sygnałów, nie reagowali na krzywdę dziewcząt. Ciesiołkiewicz wskazał na mechanizm, w którym ogromny majątek daje sprawcy poczucie bezkarności i kontroli.
- To jest o zasobach, to znaczy o ogromnych zasobach finansowych. Czytaj ogromnej władzy symbolicznej, czyli po prostu jest to o władzy i przewadze nad innymi. To jest zresztą specyfika także wszelkich form krzywdzenia, nie tylko seksualnego, że właśnie ona na tym polega, że sprawca ma ogromną przewagę nad tymi, którzy których krzywdzi, może nimi manipulować - wyjaśniał wiceprzewodniczący komisji.
Zapytany o to, czy goście Epsteina mogli nie widzieć, co się dzieje, odpowiedział stanowczo. - Oczywiście, że nie mogli nie widzieć. I to jest w tym wszystkim najbardziej porażające - mówił.
Dr Ciesiołkiewicz użył sformułowania "patologia normalności", aby opisać zjawisko, w którym otoczenie racjonalizuje zło ze względu na korzyści lub uwikłanie. - Racjonalizujemy sobie własne, swoje uwarunkowania i zależności, to znaczy bardzo duży krąg osób czerpie pewne profity z zastanej sytuacji i z takiego, powiedziałbym tolerowania i dbania o to, żeby ta sytuacja się nie zmieniła - tłumaczył.
Trauma wraca po latach. "Bieda wykorzystana systemowo"
W dyskusji poruszono również temat dramatycznych kosztów psychicznych ponoszonych przez ofiary. Przywołano relacje osób skrzywdzonych, które opisywały stan "zawieszenia" i poczucia bycia poza własnym ciałem. Zwrócono uwagę, że taka depersonalizacja jest częstą reakcją obronną przy traumatycznych doświadczeniach. Podkreślono również, że mechanizm wyparcia jest niezwykle silny - zdarza się, że pamięć o krzywdzie wraca do ofiar dopiero po 20 czy 30 latach.
Wskazano także na systemowy charakter procederu, w którym cynicznie wykorzystywano trudną sytuację materialną oraz brak kompetencji kulturowych ofiar. Zauważono, że wokół Epsteina tworzyła się specyficzna sieć, w ramach której skrzywdzone kobiety często same sprowadzały kolejne osoby. Zaznaczono, że w tego typu patologicznych układach żeruje się na podatności wynikającej ze skrajnej biedy.
Koszty tego procederu ponosi całe społeczeństwo. - W sytuacji tego rodzaju doświadczenia przemocy w zasadzie zrywa się pewna więź zaufania z całą społeczeństwem. Panie redaktorze, my wszyscy ponosimy tego rodzaju przemoc w jakimś sensie cząstkę odpowiedzialności. Jeżeli przymykamy oczy, jeżeli uważamy, że to są tematy poboczne - alarmował Ciesiołkiewicz.
Według ekpserta afera Epsteina "powinna nam bardzo mocno otwierać oczy".
Europa centrum produkcji nielegalnych treści
Dr Ciesiołkiewicz przytoczył dramatyczne dane dotyczące skali materiałów ukazujących seksualne wykorzystanie dziecka w Polsce oraz w krajach Unii Europejskiej. - Europa niestety jest tutaj bastionem produkcji tego rodzaju treści i w Europie jest najwięcej produkowane. Ponad połowa materiałów tego rodzaju produkowanych jest w Unii Europejskiej - ujawnił.
Ekspert zaznaczył, że problem narasta wraz z rozwojem technologii. - Mamy dzisiaj epidemię krzywdzenia seksualnego, także z wykorzystaniem nowych technologii właśnie - ocenił.
Przytoczył również szacunki Rady Europy, według których "mniej więcej co piąte dziecko doświadczyło jakiejś formy krzywdzenia", a niektóre raporty wskazują, że w Polsce odsetek ten może być jeszcze wyższy, zwłaszcza w kontekście zagrożeń w internecie.
Źródło: RMF FM, WP Wiadomości