W piątek Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych orzekł, że cła, jakie Trump nałożył na liczne kraje, w sporej mierze były nielegalne. Prezydent USA skrytykował tę decyzję i zapowiedział podwyższenie nowych globalnych ceł z 10 na 15 procent.
Jak stwierdziła dr Małgorzata Bonikowska, "prawnicy Trumpa stwierdzili, że są jednak podstawy prawne do tego, żeby prezydent nakładał te cła". - I wydaje się, że Trump daje sygnał, iż nie boi się wyroków sądów, ponieważ zna prawo i jest z nim w zgodzie - powiedziała.
Ekspertka ocenia cła Trumpa
Poza tym dodała, że Trump chce dać do zrozumienia, że "niech sobie cały świat nie myśli, że to (wyrok sądu) będzie podstawą w jakikolwiek sposób do złagodzenia jego polityki międzynarodowej".
- Natomiast oczywiście uderzanie cłami w cały świat nie jest najmądrzejszą polityką - podkreśliła.
- Cokolwiek myślimy sobie o skuteczności takiej strategii, z jego biografii wynika, że on taką strategię stosował także w biznesie, czyli najpierw "przyładowanie" boleśnie swojemu adwersarzowi, a potem pokazywanie jak może być, jeżeli ktoś coś położy na stole w zamian za to, żeby złagodził stanowisko - kontynuowała.
- Najpierw Trump wszystkim grozi, a potem wprowadza właśnie te mocne uderzenia. Straszy, powoduje chaos, powoduje panikę, bo niektórzy się bardzo boją, niektóre rządy. Ta polityka celna uderza bardzo mocno też w gospodarki krajów, które ze Stanami Zjednoczonymi mają rozwinięte relacje handlowe, a takich krajów jest większość, żeby nie powiedzieć wszystkie. W tym momencie Trump sprawdza, co w zamian za złagodzenie stanowiska może otrzymać. Ta strategia w stosunku do niektórych krajów się sprawdza - podkreśliła.