Dotkliwa porażka Trumpa. "Dostał po tyłku"
Sądy federalne w USA zezwoliły na wznowienie budowy morskich farm wiatrowych u wybrzeży Nowej Anglii, Nowego Jorku i Wirginii, odrzucając argumenty administracji Trumpa o zagrożeniu dla bezpieczeństwa narodowego.
Argumenty administracji, że morskie farmy wiatrowe stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego nie przekonały sędziów - donosi Politico. Prezydencka kampania Donalda Trumpa mająca na celu zablokowanie rozwoju sektora "offshore wind" w USA napotkała poważny opór w federalnym wymiarze sprawiedliwości.
W zeszłym tygodniu trzej różni sędziowie - w tym jeden powołany przez samego Trumpa - zezwolili na wznowienie budowy wielomiliardowych projektów farm wiatrowych u wybrzeży Nowej Anglii, Nowego Jorku i Wirginii, które wcześniej administracja próbowała wstrzymać.
Kongresmen: Trump znów dostaje po tyłku
- Trump znów dostaje po tyłku. Pytanie brzmi, czy wyciągnie z tego wnioski - powiedział w tej sprawie demokratyczny kongresmen Scott Peters z Kalifornii.
Trump nie kryje swojego negatywnego nastawienia do farm wiatrowych, zwłaszcza tych budowanych na wodach przybrzeżnych. - Moim celem jest, aby żadna turbina wiatrowa nie została zbudowana - mówił podczas spotkania z przedstawicielami branży naftowej w Białym Domu.
Rzeczniczka Białego Domu Taylor Rogers w piątek powtórzyła stanowisko prezydenta, że energia wiatrowa to "oszustwo stulecia".
Morskie farmy wiatrowe to kompleksy turbin zlokalizowanych na morzu, często w pobliżu wybrzeży, które wytwarzają energię elektryczną z wiatru. Dzięki umiejscowieniu na wodzie korzystają z silniejszych i bardziej stałych wiatrów niż instalacje lądowe, co zwiększa ich wydajność.
Źródła: Politico, WP