Doradca Putina odmówił mu ws. Ukrainy. Był gotów na rozstrzelanie
Dmitrij Kozak, przez lata jeden z najbliższych ludzi Władimira Putina, drugiego dnia inwazji miał odmówić zażądania od Kijowa poddania się. Później przekazał jednak stanowisko Moskwy - podał "The New York Times".
Najważniejsze informacje:
- Dmitrij Kozak miał odmówić postawienia Ukrainie żądania kapitulacji drugiego dnia inwazji.
- Po spornej rozmowie w trybie wideo przekazał jednak oficjalne stanowisko Moskwy.
- Według relacji ostrzegał przed skutkami wojny, w tym przed rozszerzeniem NATO o Szwecję i Finlandię.
Drugiego dnia pełnoskalowej agresji Władimir Putin miał polecić Dmitrijowi Kozakowi, by zażądał od Ukrainy poddania się. Jak opisuje "The New York Times", powołując się na trzy osoby z otoczenia Kozaka, doradca odmówił, wskazując, że nie zna ostatecznych celów operacji. Według relacji rozmowa zaostrzała się, a Kozak miał stwierdzić, że jest gotów na aresztowanie lub rozstrzelanie za odmowę. Ostatecznie zgodził się przekazać Kijowowi żądania Rosji.
Świadkami wymiany byli inni współpracownicy Putina, ponieważ rozmowa toczyła się w trybie wideokonferencji. Następnego dnia - jak podał dziennik - poinformowano Kozaka, że rozmowy z Ukrainą przejmie Władimir Miedinski. Od tego momentu Kozak nie wrócił do oficjalnej roli negocjatora.
Doradca Putina odmówił mu ws. Ukrainy
Kiedy Rosja gromadziła wojska przy granicy z Ukrainą, Kozak miał przygotować długą notatkę o możliwych negatywnych konsekwencjach wojny. Według jednego ze źródeł wskazywał na ryzyko rozszerzenia NATO o Szwecję i Finlandię, co później nastąpiło. 21 lutego, podczas wystąpienia w Radzie Bezpieczeństwa Rosji, miał zapowiadać opór Ukraińców, surowe sankcje i osłabienie pozycji geopolitycznej Rosji.
Według relacji przytaczanych przez "NYT" Kozak opowiadał się za zawarciem porozumienia na wczesnym etapie wojny, jeśli Ukraina zrezygnuje z dążenia do członkostwa w NATO. Ten projekt miał zostać odrzucony przez Putina, który - jak wynika z ustaleń dziennika - dążył do aneksji całej Ukrainy. W kolejnych miesiącach wpływy Kozaka malały również w sprawach dotyczących Mołdawii. Zadania przejął pierwszy zastępca szefa administracji prezydenta Rosji, były premier Siergiej Kirijenko.
Kozak przez trzy dekady uchodził za jednego z najbardziej zaufanych ludzi Putina. Gdy Putin został premierem w 1999 r., powierzył mu kierowanie rządową kancelarią. W 2007 r. nadzorował przygotowania do Igrzysk Olimpijskich w Soczi, a po aneksji Krymu zajmował się integracją półwyspu z Rosją. We wrześniu 67-letni polityk odszedł ze stanowiska zastępcy szefa administracji prezydenta, pozostając w Moskwie. Mimo krytycznych opinii formułowanych wewnętrznie publicznie pozostawał lojalny wobec Putina.