Demonstracje przeciw ICE w Minneapolis. Napięcia po śmierci Renee Good
W Minneapolis setki osób sprzeciwiających się agencji ICE wyszły na ulice, protestując przeciwko wzmożonym akcjom imigracyjnym oraz obecności federalnych funkcjonariuszy w mieście.
Najważniejsze informacje:
- Setki mieszkańców protestowały w Minneapolis przeciw nalotom ICE i obecności agentów federalnych.
- Niewielka grupa prawicowych aktywistów, w tym Jake Lang, została wyparta przez kontrdemonstrantów.
- Władze Minnesoty postawiły Gwardię Narodową w stan gotowości, ale nie skierowały jej na ulice.
Jak informuje Reuters, protest odbywał się w atmosferze nasilających się napięć po śmierci 37-letniej Renee Nicole Good, która została postrzelona przez agenta amerykańskiej służby imigracyjnej ICE w Minneapolis na początku miesiąca. Dziesiątki, a według niektórych relacji setki uczestników zgromadziły się w centrum miasta niedaleko ratusza, skandując hasła, domagające się wycofania agentów z Minneapolis i niosąc transparenty z napisem: "ICE, wynoście się stąd!".
Kiedy na miejscu pojawiła się niewielka grupa prawicowych aktywistów, szybko została otoczona i odsunięta przez tłum protestujących. Pomimo ekstremalnego mrozu i odczuwalnej temperatury sięgającej około -20 st. C., część uczestników rzucała w przyjezdnych śnieżkami i balonami z wodą. Policja utrzymywała dystans i nie podejmowała interwencji.
Demonstracje przeciw ICE w Minneapolis
60-letnia Sara Steck, uczestnicząca w kontrproteście, podkreślała: "To miasto zostało zbudowane przez imigrantów. Tu chodzi o coś więcej niż tylko o sprawę Renee Good".
Władze stanu Minnesota ogłosiły, że Gwardia Narodowa została postawiona w stan gotowości, jednak ostatecznie jej oddziały nie wyszły na ulice Minneapolis. Pomimo mobilizacji, żołnierze pozostali w rezerwie i nie skierowano ich do bezpośredniego udziału w sobotnich wydarzeniach.
Protesty jeszcze wyraźniej pokazały głębokie podziały społeczne w Minneapolis w związku z zaostrzoną polityką imigracyjną administracji prezydenta USA Donalda Trumpa.