Deklaracja ws. Ukrainy. Usunięto zapisy dotyczące wsparcia USA
Przedstawiciele Stanów Zjednoczonych ciepło komentowali wtorkowy szczyt tzw. koalicji chętnych i opracowane gwarancje bezpieczeństwa dla Ukrainy. Jak jednak podaje Politico, z ostatecznego oświadczenia wykreślono niektóre klauzule dotyczące USA, w tym m.in. deklarację, że Waszyngton zobowiąże się do wsparcia zaatakowanych sił.
We wtorek w Paryżu odbył się szczyt tzw. koalicji chętnych, czyli grupy państw wspierających Ukrainę. Po jej zakończeniu ogłoszono uzgodnienie "solidnych" gwarancji bezpieczeństwa dla Kijowa. Jak wynika ze wspólnego oświadczenia: obejmują one m.in. monitorowanie zawieszenia broni przez Stany Zjednoczone, a także rozmieszczenie sił międzynarodowych w Ukrainie w przypadku zawarcia porozumienia pokojowego z Rosją. Francja i Wielka Brytania zadeklarowały chęć wysłania kontyngentów.
Specjalny wysłannik USA Steve Witkoff i zięć Donalda Trumpa Jared Kushner pochwalili europejskie wysiłki na rzecz opracowania planu. - W dużej mierze zakończyliśmy realizację protokołów bezpieczeństwa - mówił Witkoff. - To ważne, aby ta wojna, kiedy się skończy, zakończyła się na zawsze - podkreślał.
Udział Amerykanów został ograniczony
Jak jednak wskazuje Politico, optymistyczne deklaracje z Paryża nie przykrywają wątpliwości wokół zaangażowania USA we wspieranie Ukrainy i Europy. Początkowo bowiem liczono, że Waszyngton zobowiąże się do wspólnego oświadczenia ws. gwarancji bezpieczeństwa. Deklaracja została ostatecznie podpisana jedynie przez tzw. koalicję chętnych, do której USA nie należą.
Szczegóły amerykańskiego udziału w wielonarodowych siłach w Ukrainie zostały usunięte z wcześniejszego projektu oświadczenia - podaje Politico. W tej wersji pojawiły się bowiem deklaracje, że Stany Zjednoczone zobowiążą się do "wsparcia sił w przypadku ataku" oraz do udzielenia pomocy wywiadowczej i logistycznej.
Politico opisuje też, że przywódcy koalicji nie chcieli podważać wiarygodności zobowiązań USA po groźbie zajęcia Grenlandii oraz pojmaniu przez siły amerykańskie prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro.
Źródło: Politico