Decyzja Nawrockiego ws. Rady Pokoju. "Cieszy, ale nie zaskakuje"
- Dobrze, że Polska dostała zaproszenie do Rady Pokoju - mówił w programie "Tłit" Wirtualnej Polski wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej Sebastian Gajewski. - Polska jest państwem o bardzo ważnym położeniu geopolitycznym. Jesteśmy państwem, które jest zaangażowane w wiele rzeczy, które się dzisiaj na świecie dzieją. Oczywiście Ukraina jest fundamentalna, ale chcemy zaznaczać swoją obecność w polityce międzynarodowej - podkreślił.
Prezydent Karol Nawrocki potwierdził swoją obecność na czwartkowym spotkaniu w Davos dotyczącym powołania Rady Pokoju, ale do złożenia podpisu w sensie prawnym nie dojdzie - poinformował w środę szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz.
O decyzję w tej sprawie był pytany w czwartek w programie "Tłit" Wirtualnej Polski wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej Sebastian Gajewski z Nowej Lewicy.
- Bardzo dobre stanowisko, bo zgodne z konstytucją, zgodne z ustawą o umowach międzynarodowych. Czasami z panem prezydentem różnimy się, jeżeli chodzi o interpretację konstytucji - mam wrażenie, że może częściej niż czasami - ale dobrze, że akurat w tej sprawie zdanie mamy takie samo - podsumował polityk w rozmowie z Michałem Wróblewskim.
Zapytany o to, czy decyzja Nawrockiego jest zaskoczeniem, ponieważ wcześniej pojawiały się obawy, że prezydent wbrew woli rządu może złożyć jakieś deklaracje Donaldowi Trumpowi, przekazał:
- Myślę, że pan prezydent jest lub przynajmniej powinien być świadomy tego, jakie zobowiązania w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej może składać za granicą, w szczególności, jeśli tryb składania tych zobowiązań jest wprost i wyraźnie uregulowany w przepisach prawa - powiedział Gajewski.
Jak dodał, "to stanowisko go cieszy, ale też jakoś nie zaskakuje, bo takie powinien pan prezydent mieć".