Dalajlama znał się z Epsteinem? Biuro przywódcy wydało oświadczenie
Biuro Dalajlamy zaprzecza doniesieniom łączącym tybetańskiego duchowego przywódcę z przestępcą seksualnym Jeffreyem Epsteinem. Dalajlama twierdzi, że nigdy nie spotkał się z finansistą ani nie upoważnił nikogo do żadnego spotkania czy kontaktu w swoim imieniu. To reakcja na medialne doniesienia, według których nazwisko Dalajlamy pojawiło się 169 razy w opublikowanych niedawno aktach Departamentu Sprawiedliwości USA.
W niedzielę biuro Dalajlamy zajęło stanowisko w sprawie potencjalnych kontaktów tybetańskiego przywódcy ze zmarłym w 2019 r. finansistą, skazanym za nadużycia seksualne.
"Niektóre ostatnie doniesienia medialne i wpisy w mediach społecznościowych dotyczące 'akt Epsteina' próbują powiązać Jego Świątobliwość Dalajlamę z Jeffreyem Epsteinem. Możemy jednoznacznie potwierdzić, że Jego Świątobliwość nigdy nie spotkał się z Jeffreyem Epsteinem ani nie autoryzował w swoim imieniu żadnych spotkań lub interakcji z nim" - czytamy w wydanym oświadczeniu.
Dalajlama kontaktował się z Epsteinem? Biuro przywódcy zaprzecza
Stanowisko Tybetu pojawiło się po tym, jak kilka mediów, powołując się na dokumenty Departamentu Stanu USA, poinformowało, że nazwisko duchowego przywódcy pojawia się ponad 150 razy w szeroko komentowanych aktach Epsteina.
Część z nich twierdzi, że dowody na istniejącą relację Dalajlama-Epstein znajdują się w prywatnych mailach z października 2012 r., które rzekomo zawierały odniesienia sugerujące spotkanie obu panów, a także wskazywały, że Dalajlama miał uczestniczyć w wydarzeniu razem z biznesmenem.
Dodatkowo Nexta TV podała, że osoby opisane jako zwolennicy Dalajlamy mogły spotkać się z Epsteinem. Sprawa przykuła uwagę już w zeszłym roku, gdy dziennikarz Michael Wolff wygłosił swoje twierdzenia podczas występu w podcaście "Daily Beast".
Wolff mówił wówczas o spotkaniach, określanych jako "salony", które podobno odbywały się w rezydencji Epsteina na Manhattanie i w których uczestniczyło kilka znanych osobistości.
Podczas wymieniania uczestników uwzględnił Dalajlamę i spekulował, że obecność duchowego przywódcy, jeśli w ogóle, mogła mieć związek z pozyskiwaniem funduszy lub działalnością filantropijną, ponieważ wiadomo, że kilka osób zwracało się do Epsteina o wsparcie finansowe.
Dziennikarz "The Independent" Jacob Silverman odniósł się później do twierdzeń Wolffa w artykule zatytułowanym "Dlaczego Dalajlama był w domu Jeffreya Epsteina?".
Znane osobistości w aktach Epsteina
Kontrowersje powróciły po tym, jak amerykański Departament Sprawiedliwości opublikował w ubiegłym tygodniu ogromną kolekcję dokumentów związanych z Epsteinem. Akta składają się z ponad trzech mln plików, ponad dwóch tys. filmów oraz około 180 tys. fotografii związanych z działalnością zhańbionego finansisty.
Według doniesień, nowo opublikowane dokumenty zawierają odniesienia do wielu wpływowych osobistości z różnych dziedzin życia, w tym liderów politycznych, biznesmenów oraz osób uznanych na całym świecie. W różnych raportach pojawiają się nazwiska obecnego i byłego prezydenta USA - Donalda Trumpa i Billa Clintona, a także liderów biznesu, takich jak Bill Gates i Elon Musk.
Źródło: freepressjournal.in