"Czerwona linia". Polko ostro odpowiada Trumpowi ws. Afganistanu
- Kompletne niezrozumienie tego, czym jest braterstwo broni - mówi gen. Roman Polko, komentując szokujące słowa prezydenta USA m.in. o europejskich żołnierzach na misjach w Afganistanie.
- W wielu sprawach można kłamać, ale tam, gdzie to dotyczy poświęcenia ludzi dla amerykańskich żołnierzy - bo i tacy są, polegli na służbie, otrzymali amerykańskie odznaczenia i podziękowania - prezydent Trump przekroczył czerwoną linię - podkreślił w rozmowie z TVN24 gen. Roman Polko. Były dowódca GROM zapowiedział protest weteranów wobec słów Donalda Trumpa.
W wywiadzie dla Fox News Trump oświadczył, że Amerykanie nigdy nie potrzebowali i nie prosili o pomoc wojsk sojuszniczych. Prezydent USA stwierdził, że żołnierze krajów NATO, czyli również Polski, co prawda walczyli w Afganistanie czy gdzie indziej na Bliskim Wschodzie, ale "trzymali się z tyłu, z dala od linii frontu".
Polko odpowiada Trumpowi: Byliśmy na pierwszej linii
- Nie obrazi was, drodzy weterani, człowiek, który wywinął się od służby wojskowej, bo miał ostrogę na pięcie. Bo w ten sposób Donald Trump chyba jako pierwszy prezydent uniknął służby wojskowej. Nie jest w stanie też zakłamać historii, bo tak naprawdę każdy z tych weteranów ma worek medali - generał pokazał do kamery własne medale, które otrzymał po misji w Afganistanie.
- Jeżeli o kimkolwiek to źle świadczy, to o nim. Polecam mu lekcję historii, niech sobie doczyta. W przeciwnym wypadku cóż by nam pozostało? Spakować te skrzynie medali i odesłać do ambasady amerykańskiej, z której kiedyś przychodziły do nas podziękowania - mówił Polko.
- Byliśmy na pierwszej linii - odpowiedział Trumpowi Polko. - Ale też chciałem podkreślić, że ci z drugiej linii - lekarze, logistycy - są niemniej ważni, bo oni często też narażali swoje życie i wchodzili na pierwszą linię, aby udzielać pomocy i dostarczać tym, którzy bezpośrednio walczą, tego, co jest im potrzebne - mówił.
Źródło: TVN24, WP