Czarnek zapowiada Tuskowi. "Będzie pan siedział obok niego"
- Dzisiaj baryłka jest dużo tańsza na świecie, a paliwo jest już po ponad 7 zł za litr - mówił w Krakowie Przemysław Czarnek. Kandydat PiS na premiera zarzucił Donaldowi Tuskowi, że rząd nic nie robi, aby obniżyć ceny surowca na stacjach paliw.
- Dzisiaj baryłka jest dużo tańsza na świecie, a paliwo jest już po ponad 7 zł za litr. To jest zajmowanie się Polakami? Co może zrobić Tusk w tej sytuacji? - pytał ze sceny w hali Sokoła Przemysław Czarnek, który w sobotę został przedstawiony jako kandydat na premiera w wyborach parlamentarnych w 2027 roku.
Czarnek zapowiada Tuskowi. "Będzie pan siedział obok niego"
Poseł PiS wrócił do czasów, gdy Rosja zaatakowała Ukrainę w 2022 roku, co doprowadziło do skokowego wzrostu cen paliw na stacjach paliw. Czarnek przekonywał w swoim wystąpieniu, że wtedy rząd podjął starania, aby obniżyć rachunki Polaków.
Kaczyński na konwencji. Mieszane reakcje na Morawieckiego
- W tej sytuacji Tusk, który Daniela Obajtka chce posadzić w więzieniu za to, że obniżał ceny paliwa dla Polaków (...) może zrobić trzy rzeczy: może, tak jak Daniel Obajtek, przy pomocy Orlenu obniżyć ceny paliwa, zainterweniować tak, jak (...) interweniowaliśmy jako rząd RP, gdy ceny węgla szły w górę (...) Też nas za to sądzą! - mówił Czarnek ze sceny.
- Że myśmy interweniowali dla Polaków, żeby mogli mieć normalny węgiel w normalnej cenie najbliższej zimy. Oni tak zrobią? Jak tak zrobi Tusk (...) jak pan chce posadzić Daniela Obajtka za to, że obniżał ceny benzyny to będzie pan siedział koło niego - zapowiedział kandydat PiS na premiera.
- Tego Tusk już nie zrobi. Co może zrobić drugiego? Będzie miał w nosie Polaków, to zrobi, bo zawsze ma w nosie Polaków. Bo nie dla Polski rządzi, nie w polskich interesach, nie w interesach zwykłego, normalnego Polaka - podsumował Czarnek.
Jakie zarzuty padają pod adresem Obajtka?
Sytuacja, o której wspomniał Przemysław Czarnek w swoim wystąpieniu, dotyczy wydarzeń z okresu sierpień-październik 2023 roku. Tuż przed wyborami parlamentarnymi Orlen, kierowany wówczas przez Daniela Obajtka, sztucznie zaniżał ceny paliw na stacji. Działania, które doprowadziły do niedoborów benzyny i diesla w wielu lokalizacjach, miały sprzyjać notowaniom Prawa i Sprawiedliwości.
Zdaniem obecnego kierownictwa Orlenu, spółka poprzez sztuczne zaniżanie cen działała na własną szkodę, sprzedając je poniżej poziomu rynkowego. Firma miała robić to nie w interesie własnym i akcjonariuszy, a w celach politycznych.
Z tego powodu akcjonariusze Orlenu zgodzili się, aby spółka dochodziła roszczeń od byłych członków zarządu, w tym Obajtka, jeśli okaże się, że firma poniosła straty. Śledztwo w sprawie manipulowania cenami paliw prowadzi prokuratura.
W tej sprawie nikt nie usłyszał jeszcze zarzutów karnych.