Cyberatak na polską energetykę. Trop wiedzie do Rosji
ESET wskazał, że atak z 29–30 grudnia na polską infrastrukturę energetyczną przeprowadzili hakerzy z rosyjskiej grupy Sandworm. Według firmy, nie odnotowano skutecznych zakłóceń działania sieci.
Najważniejsze informacje:
- ESET przypisał grudniowy atak na polską energetykę grupie Sandworm ze średnim prawdopodobieństwem.
- Wykorzystano narzędzie DynoWiper, jednak nie doszło do skutecznych zakłóceń pracy sieci.
- Premier Donald Tusk ocenił, że gdyby atak się powiódł, ciepło mogłoby stracić nawet 500 tys. osób.
ESET poinformował, że analiza złośliwego oprogramowania i technik użytych w nocy z 29 na 30 grudnia wskazuje na rosyjską grupę Sandworm. Firma podkreśliła, że podobieństwa do wcześniejszych działań hakerów są wyraźne, choć ocena ma średni poziom pewności. Bcze nie stwierdzili realnych zakłóceń w wyniku incydentu.
Kto stoi za atakiem?
Według ESET, atak przeprowadzono z użyciem programu DynoWiper, służącego do wymazywania danych. Eksperci zwrócili uwagę, że zdarzenie miało miejsce w rocznicę pierwszego uderzenia Sandworm w ukraińską energetykę, gdy wykorzystano wirusa BlackEnergy. Wtedy pozbawiono prądu ok. 230 tys. odbiorców na kilka godzin.
Czytaj też: Wyjątkowa zgodność. Sejm uchwalił ważną ustawę
Przedstawiciele polskich władz odnieśli się do sprawy na początku stycznia. Premier Donald Tusk w połowie miesiąca mówił, że Polska obroniła infrastrukturę energetyczną. Podkreślił skalę potencjalnych skutków, gdyby atak się powiódł.
Gdzie doszło do prób ingerencji?
Premier wyjaśnił, że ataki dotyczyły wybranych punktów, w tym dwóch elektrociepłowni. Według jego relacji, celem był system zarządzania energią z OZE. Szef rządu podkreślił skuteczność krajowych zabezpieczeń.
- Potraktowaliśmy to oczywiście bardzo poważnie. (…) Systemy, które dzisiaj w Polsce mamy, okazały się skuteczne. Ten atak praktycznie nie doprowadził do żadnych negatywnych konsekwencji - zaznaczył premier.
We wpisie na blogu firmy ESET badacze wskazali: "Na podstawie naszej analizy złośliwego oprogramowania i powiązanych z nim technik TTP przypisujemy atak rosyjskiej grupie Sandworm APT ze średnim prawdopodobieństwem." Dodali także: "Nie mamy informacji o żadnym skutecznym zakłóceniu w wyniku tego ataku."