Chytrość czy smykałka do interesów? Tak Polacy postrzegają podejście górali do pieniędzy
Polacy nie są jednomyślni w ocenie tego, jak górale prowadzą swoje biznesy turystyczne. Najnowsze badanie dla Wirtualnej Polski pokazuje, że dla wielu górska przedsiębiorczość ma dwa oblicza. Choć polskie góry kojarzą się przede wszystkim z wypoczynkiem, sposób prowadzenia tamtejszych biznesów budzi spore emocje wśród turystów.
Według badania zrealizowanego przez Ogólnopolski Panel Badawczy Ariadna dla Wirtualnej Polski, największa grupa ankietowanych podchodzi do postawy gospodarzy z Podhala i innych regionów górskich dość krytycznie.
Aż 40 proc. respondentów uważa, że górale są chytrzy i nastawieni wyłącznie na zysk. Taki wynik może świadczyć o tym, że w świadomości wielu osób wciąż silne są negatywne stereotypy lub trudne doświadczenia związane z kosztami urlopów.
Z drugiej strony, spora część społeczeństwa patrzy na tę kwestię z większym uznaniem dla lokalnej operatywności. 32 proc. badanych ocenia, że górale po prostu mają smykałkę do interesów i potrafią skutecznie korzystać z nadarzających się okazji rynkowych.
Kolejnych 14 proc. respondentów idzie o krok dalej, określając górali mianem ludzi zaradnych. Oznacza to, że blisko połowa Polaków (łącznie 46 proc.) dostrzega w ich działaniach cechy pozytywne lub czysto pragmatyczne, traktując ich postawę jako naturalną w realiach turystycznego biznesu.
Ostatnią grupę stanowią osoby, które nie potrafią jednoznacznie opowiedzieć się po żadnej ze stron. Odpowiedź "trudno powiedzieć" wskazało 14 proc. ankietowanych.
Badanie zostało przeprowadzone dla Wirtualnej Polski przez Ogólnopolski Panel Badawczy Ariadna w dniach 16-19 stycznia 2026 r. metodą CAWI na próbie n=1063 osób.
Głośne sprawy "misia" z Krupówek i jajecznicy
Od lat w przestrzeni publicznej powraca temat góralskiej "zaradności", która dla jednych jest dowodem przedsiębiorczości w trudnych warunkach, a dla innych - symbolem pazerności i wykorzystywania turystów. Co jakiś czas wybuchają głośne sprawy, które rozpalają internet, budując obraz regionu jako miejsca, gdzie spryt bywa ważniejszy niż zdrowy rozsądek czy elementarna uczciwość.
Głośnym echem odbiła się m.in. sprawa "niedźwiedzia" i pamiątkowych zdjęć na Krupówkach w Zakopanem. Ostatecznie mężczyzna przebierający się za "misia" i żądający opłaty od turystów został ukarany mandatem przez strażników miejskich.
Innym głośnym symbolem stała się też jajecznica za kilkadziesiąt złotych.
A podobnych historii jest więcej: wysokie ceny oscypków, dodatkowe opłaty "za widok", parkingi na prywatnych łąkach, kosztujące tyle, co obiad w restauracji, czy atrakcje sprzedawane jako "regionalne", choć z tradycją mają niewiele wspólnego.