Awantura w sprawie MiG-29. Nawrocki robi krok w tył
Podczas konferencji prasowej Karola Nawrockiego i Wołodymyra Zełenskiego poruszony został temat przekazania Ukrainie myśliwców MiG-29. - Jeśli chodzi o MiG-i, to jesteśmy po niepotrzebnej i niezrozumiałej burzy publicznej wokół tego - stwierdził prezydent Polski.
Prezydent przyznał przy tym, że "nie będzie wchodził" w nie swoje kompetencje w tej sprawie. Nawrocki zaznaczył, że "jego zakresem obowiązków jest dbanie o interes polskich żołnierzy".
Z tej okazji wspomniał o lotnikach z Królewa Malborskiego, gdzie stacjonują ostatnie polskie MiG-i 29.
- Nie do mojego zakresu działania wchodzi podjęcie decyzji w zakresie samych MiG-ów. Mówię to ze względów formalnych - podkreślił.
Afera wokół myśliwców MiG-29
Sztab Generalny WP poinformował 9 grudnia, że trwają rozmowy ze stroną ukraińską na temat przekazania samolotów MIG-29 z polskich zasobów w zamian za technologie dronowe.
Dzień później prezydencki minister Marcin Przydacz twierdził, że prezydent nie był na bieżąco informowany w tej sprawie. Sam Nawrocki i BBN uważają, że nie otrzymali w tej sprawie informacji z kancelarii premiera, czemu zaprzeczali przedstawiciele rządu, w tym MON.
Do sprawy odniósł się następnie szef MON, Władysław Kosiniak-Kamysz, który przekazał, że sprawa MiG-ów za prezydentury Nawrockiego omawiana była na Komitecie Rady Ministrów do spraw Bezpieczeństwa Narodowego dwukrotnie: 16 września i 4 listopada, co – jak zaznaczył – znajduje odzwierciedlenie w protokołach z tych posiedzeń, a on sam nie miał później "żadnych zapytań ze strony Kancelarii Prezydenta, samego pana prezydenta w tej sprawie, żeby rozwijać tę informację".
- Z samym panem prezydentem nie mam problemu, jest problem czasem z jego współpracownikami, jak kłamią, mówią nieprawdę (...), jak wprowadzają w błąd opinię publiczną, a nie daj Boże, nie informują jeszcze czasem pana prezydenta (...), robią głupie rzeczy - powiedział szef MON.