"Armagedon to mało". Utknęli w zaspie, relacjonują, co się działo
- Śnieg nawiewał z lasów i pól. Zaspy były bardzo wysokie – relacjonuje w rozmowie z WP, Patryk Michalski, dziennikarz TVN24, który podróżował wczoraj drogami woj. warmińsko-mazurskiego. – Mieliśmy dojechać do Olsztyna, a podróż ledwo zakończyliśmy w Ostródzie – przyznaje.
Michalski wyruszył z Włocławka, gdzie świeciło słońce i nie było ani centymetra śniegu. – Przez godzinę jechaliśmy po czarnej drodze. Dopiero nagle, gdy byliśmy w trasie, zaczęło sypać – opowiada.
- Musieliśmy jechać bocznymi drogami prowadzącymi przez pomniejsze miejscowości. Śnieg nawiewał z lasów i pól, tworzyły się wysokie zaspy. Kiedy jechaliśmy przez las pomiędzy Ostródą a Olsztynkiem nagle około 10 samochodów zablokowało się na wzniesieniu. Na szczęście za nami jechała para, która miała ze sobą łopatę – mówi dziennikarz.
- Kobieta wiedziała, że w pobliżu jest leśny parking, który udało się odśnieżyć i zepchnąć na niego samochody blokujące drogę. Dzięki temu udało się udrożnić drogę i obrać jedyną przejezdną drogę kierunku Ostródy. Tam zakończyliśmy naszą podróż, nie dojechaliśmy do Olsztyna – opowiada.
- Gdyby nie pomoc wspaniałej pary z okolicy, która zorganizowała całą akcję ratunkową, utknęlibyśmy w zaspach bez szans na pomoc. Z Włocławka do Olsztyna podróż miała trwać około trzech godzin, a my jechaliśmy ponad osiem i nie udało nam się dotrzeć do celu. To jest budujące, że tak wiele zupełnie obcych osób, tak bardzo sobie pomagało i ciągle pomaga. Armagedon to mało, żeby opisać, co się działo na trasie z województwa kujawsko-pomorskiego do warmińsko-mazurskiego. Kilka pługów na trasach zasypanych po kolana. Brak przygotowania i reakcji na czas w kolejnych gminach – podsumowuje.
Dramatyczna sytuacja na S7
Intensywne opady śniegu spowodowały paraliż komunikacyjny w Polsce. Trasa S7 w pobliżu Ostródy została całkowicie zablokowana, a wielu kierowców utknęło w zaspach. Ciężarówki, które napotkały trudności z wjazdem na oblodzone i zaśnieżone odcinki, zablokowały ruch w obu kierunkach – zarówno do Gdańska, jak i Warszawy. Korek w stronę Warszawy sięgał 16 km, a w przeciwnym kierunku 7 km.
Kierowcy, nieprzygotowani na nagłe załamanie pogody, znaleźli się w dramatycznej sytuacji. W wielogodzinnej kolejce aut brakowało jedzenia, wody i dostępu do toalet. Policja usiłowała odblokować trasę, apelując o cierpliwość. Dopiero po godzinie 2 w nocy udało się przywrócić ruch w stronę Gdańska, a lokalne władze wspierały uwięzionych podróżnych, dostarczając ciepłe napoje i przekąski.
Z powodu zamieci śnieżnej na S7 Urząd Miasta w Ostródzie zamienił się w miejsce odpoczynku i noclegu. Urzędnicy w Sylwestra pracują na kolanie, bo część pomieszczeń oddano zmęczonym rodzinom. W akcję zaangażowali się też mieszkańcy miasta, którzy przyjęli niektórych kierowców do swoich domów.