Arabia Saudyjska zaatakowana. Podali, co było celem
Saudyjska obrona powietrzna zestrzeliła siedem irańskich pocisków balistycznych, w tym sześć wycelowanych w bazę Prince Sultan pod Rijadem.
Najważniejsze informacje:
- Arabia Saudyjska przechwyciła siedem irańskich rakiet; sześć kierowało się na bazę Prince Sultan.
- We wtorek strącono także pięć dronów nad rejonem pola naftowego Shaybah.
- USA wcześniej wycofały z tej bazy tankowce KC-135, rozpraszając flotę po ataku z 6 marca.
Saudyjskie ministerstwo obrony podało, że obrona przeciwlotnicza zneutralizowała w środę siedem irańskich pocisków balistycznych. Sześć z nich było skierowanych w stronę bazy lotniczej Prince Sultan na południe od Rijadu. Wojsko przekazało też informację o zestrzeleniu we wtorek pięciu dronów lecących w kierunku pola naftowego Shaybah na północnym skraju pustyni Ar-Rab al-Chali.
Stany Zjednoczone już w poniedziałek ewakuowały z bazy Prince Sultan latające tankowce KC-135. Jak podano, decyzję o rozproszeniu floty Amerykanie podjęli 6 marca, gdy obiekt po raz pierwszy ostrzelano irańskimi pociskami. Wtedy saudyjskie i amerykańskie systemy obrony odparły atak, lecz niektóre rakiety spadły blisko personelu USA.
W środę również Katar ogłosił, że jego obrona powietrzna zatrzymała irańskie rakiety. Katarska Agencja Informacyjna poinformowała o zniszczeniu pięciu pocisków balistycznych w przestrzeni powietrznej państwa. "Neutralizując je bez ofiar i uszkodzeń" - podała QNA w komunikacie.
Region Zatoki Perskiej pod ciągłym ostrzałem dronów
Dzień wcześniej Zjednoczone Emiraty Arabskie przekazały, że od początku irańskich ataków wykryły 1 475 wrogich dronów, a 1 385 zniszczyły. Z danych wynika, że 90 bezzałogowców trafiło w cele wewnątrz kraju. To obrazuje skalę i intensywność zagrożenia w przestrzeni powietrznej regionu.
Konflikt wyraźnie się zaostrza. Wojna rozpoczęta 28 lutego przez USA i Izrael przeciwko Iranowi eskalowała w ostatnich dniach po tym, jak Teheran zamknął jeden z kluczowych szlaków żeglugowych w Cieśninie Ormuz. Ten krok przełożył się na szybkie wzrosty cen ropy na rynkach światowych.