"Apokaliptyczne sceny" po przejściu kataklizmu w Albanii
W położonej na południu Albanii Gjirokastrze doszło do podtopień dróg i domów, a w nadadriatyckim Durres z powodu intensywnych opadów zawieszono lekcje w szkołach - poinformował portal Balkan Insight, podkreślając, że sytuacja w kilku miastach kraju jest "dramatyczna".
Kilka miast i wsi Albanii zostało poważnie dotkniętych ulewnymi deszczami, które rozpoczęły się we wtorek. Deszcz doprowadził m.in. do zawieszenia zajęć w szkołach w Durres, drugim największym mieście kraju.
W jednym z najbardziej dotkniętych obszarów, Gjirokastrze, zalane zostały drogi i domy.
Portal Gazeta Express napisał w środę, że setki domów w najbardziej dotkniętych obszarach znalazło się pod wodą, a wiele rodzin zostało ewakuowanych. Miastem najbardziej dotkniętym powodzią jest Gjirokastra. "Niemal apokaliptyczne sceny z masami gruzu i kamieni na ulicach i w sklepach są wynikiem wylania rzek i strumieni" - podał portal.
W Durres - dodano - zniszczonych zostało co najmniej 800 domów, a 304 osoby ewakuowano.
"Ponad 100 osób, dziesiątki pojazdów i pompy o dużej wydajności zostały rozmieszczone w okolicach Lezhy, Durres, Gjirokastry i wszędzie tam, gdzie było to konieczne, przygotowując się do kolejnego dnia na linii frontu, aby zagwarantować bezpieczeństwo mieszkańcom i poradzić sobie w każdej sytuacji" – powiedział w środę minister obrony Pirro Vengu.
Albańskie media poinformowały, że zagrożenie występuje też w innych częściach kraju, m.in. w stołecznej Tiranie, gdzie poziom wody w rzekach zbliża się do ich brzegów.
Lider opozycyjnej Partii Demokratycznej, Sali Berisha, wezwał rząd do ogłoszenia stanu wyjątkowego we wszystkich dotkniętych obszarach. - Szkody są bardzo poważne - powiedział.
Opozycja obwinia rząd o niewłaściwe utrzymanie systemu odwadniającego, twierdząc, że to główna przyczyna powodzi.
- Sytuacja jest dramatyczna, to katastrofa, spowodowana przez ludzi. W ostatnich latach zainwestowano 30 mln euro w budowę systemu wodociągowego – i oto rezultat. W ciągu roku ten obszar został zalany trzy razy - powiedział w środę poseł opozycji Oerd Bylykbashi, odnosząc się do okolic Durres.
Premier Edi Rama odparł zarzuty, że to władze ponoszą winę za powstałe problemy. - Nie rozumiem, dlaczego nie obwiniają mnie, rządu, a nawet gminy Durres za niedawne ulewne deszcze we Włoszech, Grecji, Czarnogórze, Chorwacji itd. - powiedział ironicznie.