40 osób nie żyje, 115 jest rannych. Szwajcaria podaje liczbę ofiar
W pożarze w Crans-Montana w Szwajcarii zginęło przynajmniej 40 osób. 115 jest rannych - przekazał komendant policji Frédéric Gisler. Większość rannych to osoby w wieku od 16 do 26 lat.
Pożar zgłoszono około godziny 1:30. Ratownicy byli już na miejscu o godzinie 1:32. Służby ratunkowe natychmiast rozpoczęły udzielanie pomocy ofiarom, które zostały przetransportowane do takich miejsc jak Sion, Berno, Zurych i Lozanna.
- Do godziny 5 rano wszyscy ranni otrzymali pomoc medyczną. Gisler informuje o około 40 ofiarach śmiertelnych i 115 obrażeniach, z których wiele jest poważnych - przekazał Frédéric Gisler.
W sprawie pożaru trwa już śledztwo. Istnieje kilka hipotez - powiedział prokurator Generalna Beatrice Pilloud
Tragedia w Szwajcarii
Do Szpitala Uniwersyteckiego w Lozannie przyjęto 22 osoby.
Claire Charmet, dyrektor placówki przekazała, że pacjenci w wieku od 16 do 26 lat to "najcięższe przypadki". W ich stanie - jak stwierdziła - powrót do zdrowia będzie "długim i intensywnym procesem, trwającym kilka tygodni, a może nawet miesięcy".
Pożar w kurorcie narciarskim Crans-Montana w kantonie Valais wybuchł w nocy ze środy na czwartek. Jego przyczyna nie została potwierdzona, ale prokuratorka generalna regionu Beatrice Pilloud zaznaczyła, że wyklucza zamach terrorystyczny. W pożarze zginęło kilkadziesiąt osób, a około 100 zostało rannych.
Cytowane przez BBC włoskie ministerstwo spraw zagranicznych poinformowało, że 16 obywateli Włoch jest uznanych za zaginionych, a od 12 do 15 kolejnych Włochów zostało zlokalizowanych w szwajcarskich szpitalach, gdzie otoczono ich opieką. Troje z nich - dodało MSZ - doznało ciężkich poparzeń i wkrótce zostaną przewiezieni do Włoch.
Inne turystyczne miejscowości kantonu Valais - Verbier i Anzere - odwołały zaplanowane na czwartek imprezy z okazji Nowego Roku. Anzere odwołało tradycyjne przemówienie noworoczne, a także towarzyszący mu pokaz i koncert orkiestry dętej. Verbier odwołało pokaz fajerwerków, ale utrzymało tradycję serwowania grzanego wina na centralnym placu miasta.
Na razie nikt nie został zatrzymany w sprawie zdarzenia. Władze nie mają także podejrzanych.