25 lat więzienia za śmierć partnerki. Sąd: to nie był wypadek
Sąd Okręgowy w Rybniku skazał Andrzeja J. na 25 lat więzienia za zabójstwo upozorowane na wypadek. Według ustaleń, w 2021 r. mężczyzna zatopił auto ze śpiącą w środku 34-letnią partnerką. Wyrok jest nieprawomocny.
Najważniejsze informacje:
- Sąd w Rybniku uznał, że Andrzej J. doprowadził do zatonięcia auta z partnerką śpiącą w środku; później twierdził, że doszło do wypadku.
- Mężczyzna został skazany na 25 lat więzienia; prokuratura wnioskowała o dożywocie.
- Kluczowe były opinie biegłych, które podważyły wersję oskarżonego.
Sąd Okręgowy w Rybniku orzekł, że nocą z 10 na 11 lipca 2021 r. w Roszkowie Andrzej J. działał z bezpośrednim zamiarem pozbawienia życia 34-letniej Anety H-M.
Według ustaleń, po wyjściu z zaparkowanego przodem do wody samochodu, doprowadził do jego stoczenia się do zbiornika i zatonięcia. Kobieta, która nietrzeźwa spała w aucie, utonęła.
Oskarżony nie przyznał się do winy. Obrona domagała się uniewinnienia, a prokuratura żądała kary dożywotniego pozbawienia wolności. "Prokurator referent generalnie zgadza się z wyrokiem, natomiast złożymy wniosek o uzasadnienie, żeby poznać motywy takiego wymiaru kary" - powiedziała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gliwicach Agnieszka Bukowska.
Upozorował śmierć żony. Sąd mu nie uwierzył
Śledczy ustalili, że para spędzała czas nad stawem w Roszkowie: łowili ryby, biwakowali i pili alkohol. Następnie weszli do zaparkowanego przy brzegu auta, gdzie mieli spędzić noc. Samochód nie miał zaciągniętego hamulca ręcznego, był zaparkowany przodem do stawu.
Według prokuratury mężczyzna poczekał, aż partnerka zaśnie, wysiadł z pojazdu, a ten stoczył się do wody. Potem wezwał pomoc. Sekcja zwłok wykazała utonięcie; w organizmie kobiety stwierdzono 2,4 promila alkoholu.
Przeczytaj też: Szczyt fali grypy w Polsce. GIS uspokaja pacjentów
Andrzej J. utrzymywał w trakcie śledztwa, że razem z partnerką był w samochodzie, obudził się, kiedy auto znajdowało się już w wodzie, a jej poziom wewnątrz pojazdu sięgał połowy szyb w przednich drzwiach. Twierdził, że udało mu się otworzyć drzwi od pojazdu, które zaczęło gwałtownie nabierać wody, jednak mimo prób nie udało mu się uratować partnerki.
Kluczowe były opinie biegłych z zakresu eksperymentów w wypadkach w wodzie i ruchu drogowego. Eksperci odtworzyli mechanikę zdarzenia i wykluczyli, by sytuacja wyglądała tak, jak opisał to Andrzej J. Ustalili, że nie mógł otworzyć drzwi zanurzonego pojazdu w sposób, jaki relacjonował.
Śledczy wskazali także na zachowania po śmierci Anety H.-M.: Andrzej J. posługiwał się jej kartą bankomatową. Z konta wypłacił gotówkę i opłacił zakupy, m.in. znicz, który zapalił przy miejscu zdarzenia.