Keith z Nowego Yorku zaczął grać na miniaturowym stole bilardowym. Rodzice dali mu go w prezencie pod choinkę. Teraz staje na krześle, żeby móc grać przy stole pełnowymiarowym. Jego rodzice też bardzo lubią grać w bilard. Nie ograniczają jednak jego zajęć jedynie do bilarda. Uczą go już też kolorów i liczb, chodzą razem na basen.
Matka chłopca opowiada, że chłopca nie można oderwać od stołu. - Jak gra ma zaciętą twarz jak zawodnik - mówi. Gra nawet trzy godziny dziennie.