- Mężczyzna zwykle przychodził do zakładu, należącego prawdopodobnie do znajomego lub krewnego, żeby sobie pomajsterkować - powiedział Majewski. Według policji, na razie nie wiadomo, jak doszło do wybuchu. Nie było żadnych świadków tego wydarzenia.
Policjanci przeszukali przyległy teren, ale nie znaleźli w okolicy innych pocisków. - Będziemy ustalać, gdzie mężczyzna znalazł pocisk i jak doszło do tragedii - powiedział Majewski.
Źródło artykułu: 