Zaprzeczają Trumpowi. Kraj chce pomóc, ale "brak konkretnej prośby"
Stany Zjednoczone do tej pory nie poprosiły oficjalnie swoich sojuszników z regionu o pomoc w zabezpieczeniu Cieśniny Ormuz. Przedstawiciele Estonii i Łotwy deklarują jednak głośno, że w razie wystąpienia takiej konieczności są gotowi udzielić ewentualnego wsparcia dla operacji.
Najważniejsze informacje:
- Estonia nie dostała dotąd formalnej prośby USA o wsparcie operacji w Cieśninie Ormuz.
- Minister Hanno Pevkur deklaruje gotowość użycia zasobów marynarki, m.in. trałowców NATO.
- Łotwa uzależnia ewentualny udział od decyzji UE i NATO oraz własnych możliwości.
Kryzys na morskich szlakach handlowych wywołany przez ataki reżimu z Teheranu budzi niepokój już w całej Europie. Amerykańska dyplomacja wciąż zwleka z wystosowaniem oficjalnych próśb do sojuszników z paktu o realne, wojskowe wsparcie operacji w Zatoce Perskiej. Mimo to władze państw bałtyckich wysyłają do Waszyngtonu jasne sygnały o swojej przydatności.
Czytaj także: Trump grzmi ws. Cieśniny Ormuz. Uderza w sojuszników
Do sytuacji odniósł się bezpośrednio estoński minister obrony Hanno Pevkur, który zaznaczył, że ewentualne odblokowanie transportu ropy naftowej na tamtych wodach leży w interesie każdego Estończyka, a kraj jest gotów do niesienia pomocy.
- Jesteśmy w stałym kontakcie z siłami zbrojnymi, a możliwe wsparcie dotyczy przede wszystkim zasobów naszej marynarki wojennej - zadeklarował w środowym wywiadzie dla radia ERR polityk.
Warto zaznaczyć, że szef resortu obrony wrócił zaledwie kilka dni temu z wizyty w USA. W swoim wywiadzie zauważył jednak od razu racjonalnie, że estońska flota ma bardzo ograniczone możliwości - nie posiada choćby korwet czy typowych jednostek eskortowych. Należy jednak do specjalistycznej Grupy NATO ds. zwalczania min i dysponuje sprawnymi trałowcami. Dodał też, że udrożnienie szlaków to wyjątkowo "złożona sprawa", wymagająca dziś negocjacji, a nie tylko wysyłania kolejnych okrętów.
Słowa ministra potwierdził zresztą jego kolega z rządu. Szef estońskiej dyplomacji Margus Tsahkna zapowiedział, że Tallin natychmiast wesprze działania USA, jednak wyłącznie pod warunkiem, że zostanie o to oficjalnie poproszony.
Łotwa bez konkretnych planów
W podobnym i równie ostrożnym tonie wypowiadają się władze sąsiedniej Łotwy. Prezydent Edgars Rinkeviczs przekonywał w środę, że wsparcie dyplomatyczne i wojskowe z ich strony jest brane pod uwagę, jednak wszelkie tego typu operacje muszą być ściśle uzależnione od realnego potencjału sprzętowego tamtejszej armii.
Brak bezpośredniego apelu ze strony rządu Donalda Trumpa przekłada się na krajowe rozporządzenia. Łotewski minister obrony Andris Spruds przyznał w telewizyjnym wywiadzie, że kraj nie wydał jeszcze żadnych wiążących decyzji dotyczących Zatoki Perskiej. Zastrzegł wprost, że państwo nie opracowało na razie żadnych konkretnych planów operacyjnego zaangażowania sił łotewskich w konflikt, a kluczowe w tej sprawie i tak ostatecznie będą jedynie zbiorowe decyzje wypracowane na szczeblu UE i samego NATO.