Wystarczył jeden cios w twarz. Sąd skazał 39-latka
Sąd Apelacyjny w Białymstoku skazał 39-letniego mężczyznę na trzy lata więzienia za nieumyślne spowodowanie śmierci znajomego. Wyrok jest prawomocny. Do tragedii doszło po jednym ciosie podczas kłótni. Sąd uznał śmiertelny skutek upadku za niezawiniony przez oskarżonego.
Najważniejsze informacje:
- Mężczyzna został skazany na trzy lata więzienia za nieumyślne spowodowanie śmierci.
- Do zdarzenia doszło podczas kłótni w lesie.
- Sąd apelacyjny potwierdził jednoznaczność w ustaleniu zdarzeń.
Sąd Apelacyjny w Białymstoku prawomocnie skazał 39-latka na trzy lata więzienia za nieumyślne spowodowanie śmierci znajomego po uderzeniu w twarz. Utrzymano kluczową tezę pierwszej instancji: nie było pobicia ze skutkiem śmiertelnym, lecz pojedynczy cios i upadek, który doprowadził do obrażeń głowy. Bliscy ofiary otrzymają łącznie ok. 200 tys. zł zadośćuczynienia.
Dlaczego sąd przyjął nieumyślne spowodowanie śmierci?
Prokuratura zakwalifikowała to jako spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, którego skutkiem była śmierć. Groziło za to od pięciu lat więzienia do dożywocia. Oskarżony przyznał się do zadania ciosu, ale nie do spowodowania tak poważnych obrażeń.
- Uderzyłem go raz. On przy mnie nie upadł i nie uderzył głową, jak opisuje to prokuratura. I nie wiem, czy to się wydarzyło później, czy on zemdlał. Ja go uderzyłem raz, gdy odchodziłem, on żył, nie wiem, jak to się stało - powiedział w trakcie procesu przed sądem okręgowym.
Do zdarzenia doszło we wrześniu 2023 r. w lesie pod wsią Halickie. Mężczyźni znali się i mieli rozliczyć pieniądze. Oskarżony przyznał, że uderzył raz w twarz po sprzeczce, po czym pokrzywdzony upadł i doznał stłuczenia głowy, masywnego krwawienia wewnętrznego i obrzęku mózgu, co doprowadziło do zgonu. Sąd potwierdził, że spór dotyczył rozliczeń za narkotyki.
Co przesądziło o liniowej ocenie dowodów i karze?
- Ustalenia, że oskarżony uderzył w twarz pokrzywdzonego i że doszło wówczas do upadku, są jednoznaczne i niebudzące wątpliwości - uznał sąd apelacyjny. - Nie ma innego logicznego wytłumaczenia - mówił w uzasadnieniu wyroku sędzia Grzegorz Skrodzki. - Nie ma wątpliwości, że oskarżony nie chciał zabić, wydarzyła się tragedia, której przyczyną był jeden cios - powiedział sędzia.
Sąd wskazał, że skutek był trudny do przewidzenia, ale cios był dość silny i nieprzypadkowy. - Jest związek przyczynowo-skutkowy między zadanym ciosem a śmiercią, ponieważ ten cios zainicjował sytuację związaną z upadkiem - uzasadniał sędzia Skrodzki.
Oskarżony nie pojawił się na rozprawie odwoławczej ani podczas ogłoszenia wyroku. Sąd utrzymał karę trzech lat więzienia oraz zasądził zadośćuczynienie na rzecz rodziny.