Wolna Armia Syryjska
Kim są syryjscy rebelianci?
Postawili ich pod ścianą i rozstrzelali - zdjęcia
Uzbrojeni mężczyźni szarpią kilku innych, zakrwawionych. Ci pierwsi należą do Wolnej Armii Syryjskiej, drudzy to rzekomo członkowie Szabihy - brutalnej proreżimowej milicji, którą oskarża się o masakrę w mieście Hula, gdzie zginęło ponad 100 osób, także dzieci (czytaj więcej)
. To zdjęcie zrobiono w Aleppo, 31 lipca. Dzień później media obiegło makabryczne nagranie - rebelianci stawiają pod ścianą czterech lojalistów i otwierają ogień. Kolejna doba przynosi równie dramatyczne wieści, w szkole pod Damaszkiem znaleziono 43 ciała zamordowanych, a wcześniej torturowanych ludzi. Tym razem oprawcami miały być siły rządowe (czytaj więcej)
.
Spirala przemocy w Syrii nakręca się do granic możliwości, obie strony popełniają zbrodnie. Tymczasem przywódcy najpotężniejszych państw zadają sobie pytanie: kim są syryjscy rebelianci? Od odpowiedzi na nie zależy zaangażowanie świata w konflikt w Syrii, w którym zginęło już 21 tys. ludzi.
(wp.pl, PAP, "Polityka" / mp)
Kim są syryjscy rebelianci?
Reżim nazywa ich terrorystami. Sami mówią o sobie - Wolna Armia Syryjska. Są dezerterami z regularnego wojska i cywilami, którzy chwycili za broń, gdy Syria stanęła w ogniu zbrojnej rebelii. Mają różne doświadczenia i są w różnym wieku - ONZ oskarżyła ich o wykorzystywanie nawet dzieci, m.in. jako kurierów. Jednak łączy ich jedno: chcą obalić prezydenta Syrii Baszara al-Asada.
Dezerterzy tworzą nową armię
Wolną Armię Syryjską założył w lipcu ubiegłego roku syryjski pułkownik-dezerter Riad Asad. Jej fundament stanowią żołnierze, którzy opuścili szeregi wojsk, bo nie chcieli strzelać na rozkaz do nieuzbrojonych rodaków. Uciekli do Turcji, gdzie mają swoją kwaterę główną.
Cywile łapią za bronią
Do WAS zaczęli stopniowo dołączać cywile. Ponoć rebeliantów jest już 40 lub nawet 50 tys. Choć danych tych nie można zweryfikować. Nie jest też jasne, jak wielu regularnych żołnierzy zdecydowało się na dezercję (zabierając przy okazji broń). Z Syrii napływały jednak informacje o egzekucjach tych, którzy próbowali.
Ucieczki generałów
Wiadomo natomiast, że Baszara al-Asada opuściło już 24 generałów, w tym jego bliski współpracownik Manaf Tlas. Prezydent i generał przeszli razem za młodu trening wojskowy, a ich ojcowie również byli przyjaciółmi. Media szybko zawyrokowały: ucieczka Tlasa musiała być ciosem dla reżimu (czytaj więcej)
.
Zamach na ludzi reżimu
Podobnym ciosem dla władz w Damaszku był atak na ważnych oficjeli w stolicy. 18 lipca w wyniku zamachu bombowego na biuro bezpieczeństwa narodowego zginęli: minister i wiceminister obrony Syrii oraz były szef tego resortu. W wyniku odniesionych ran zmarł też szef syryjskiego wywiadu.
Bitwa o Aleppo
Obecnie najgorętszym miejscem starć sił rządowych i rebeliantów jest miasto Aleppo. Armia rozpoczęła tam przed niemal dwoma tygodniami kontrofensywę, która ma na celu odbicie dzielnic zajętych przez rebeliantów. Na miasto spada grad pocisków z moździerzy i samolotów. Tymczasem dowódca sił powstańczych w Aleppo prosił Zachód o wprowadzenie nad tą częścią kraju zakazu lotów. W Libii taka rezolucja stała się początkiem międzynarodowej interwencji.
Jeden cel
Choć WAS ma w nazwie "armia", jej struktury nie są kopią regularnych wojsk. Tygodnik "Polityka" pisze w tekście nt. WAS o "konfederacji grup zbrojnych". Rebeliantów łączy jeden cel: obalenie reżimu Asada. Rosną jednak wątpliwości Zachodu wobec walczących przeciw syryjskiemu prezydentowi.
Wątpliwości Zachodu
Coraz częściej pojawiają się informacje, że do Syrii napływają dżihadyści z innych krajów. Islamskich bojowników obawiają się kraje zachodnie. Po pierwsze dlatego, że broń chemiczna, którą posiada syryjski reżim, może wpaść w ręce terrorystów. Po drugie, nie mają pewności, że dostarczana rebeliantom broń nie obróci się przeciwko "darczyńcom", jak to miało miejsce w Afganistanie.
Na zdjęciu: członek islamskiej grupy Szura Taliban Islam pisze na murach budynku w Bab al-Hawa: "Nie ma islamu bez dżihadu".
Czytaj też: Brytyjscy dżihadyści na świętej wojnie w Syrii
Wykrwawianie kraju
Sytuacja w sprawie Syrii w Radzie Bezpieczeństwa ONZ jest patowa. Rosja i Chiny trzykrotnie zawetowały rezolucję dotyczącą konfliktu. Oficjalnie świat przygląda się wydarzeniom na Bliskim Wschodzie. Nieoficjalnie mówi się jednak o tym, że broń rebeliantom dostarczają Saudyjczycy i Katarczycy. Pomagać WAS mają też Amerykanie i Brytyjczycy. Z kolei Moskwa dozbraja reżim. Która strona konfliktu wykrwawi się pierwsza? - to kolejne dramatyczne pytanie pozostające bez odpowiedzi.
Na zdjęciu: Syryjski rebeliant pokazuje tabliczkę z rosyjskim napisem, rzekomo znalezioną w skrzyni po amunicji.
(wp.pl, PAP, "Polityka" / mp)