USA rozważają kolejne ataki. Zagrożona elektrownia atomowa
Ambasador USA przy ONZ Michael Waltz nie wykluczył ataków na irańską elektrownię atomową w Buszehrze. Podkreślił jednak, że choć będzie to trudne, wojska USA będą starały się celować tylko w infrastrukturę zasilającą działania wojskowe. Władze Iranu zapowiadają odwet.
Najważniejsze informacje:
- Michael Waltz sugeruje możliwość ataku na irańską elektrownię atomową w Buszehrze.
- Ataki mają skupiać się na infrastrukturze wojskowej, co, jak uważa Waltz, może być jednak trudne.
- Iran odpowiada groźbą odwetu na regionalne obiekty infrastruktury.
Michael Waltz pytany był w CBS o możliwość wykluczenia ataku na irańską elektrownię atomową. - Nigdy nie zdjąłbym żadnej opcji ze stołu dla prezydenta, a już na pewno nie w ogólnokrajowej telewizji - odpowiedział.
Polityk podkreślił przy tym, że zakład w Buszehrze o mocy 1 GW nie jest największym w Iranie, wskazując jednocześnie na gazową elektrownię pod Teheranem o mocy ponad 2,8 GW.
- Myślę, że najważniejsze jest zrozumienie, że IRGC (Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej), organizacja uznana za terrorystyczną (...) kontroluje ogromną część irańskiej infrastruktury krytycznej, gospodarkę i z pewnością wiele instytucji rządowych. A zatem w takim stopniu, w jakim osłabiamy ich potencjał militarny i bazę przemysłową w sektorze obronnym, wszystkie opcje powinny być brane pod uwagę - powiedział Waltz.
USA zaatakują irańską elektrownię atomową?
Dopytywany o to, jak USA mogą zapewnić, by ataki nie stanowiły zbrodni wojennej i nie dotknęły chociażby stacji odsalania wody morskiej, Waltz przekazał, że celem będą obiekty wspierające infrastrukturę wojskową w Iranie. W jego opinii jednak irańskie władze z premedytacją i wbrew międzynarodowym przepisom, "kryją się" za infrastrukturą cywilną i jej używają.
- Kiedy mamy reżim, który ma władzę i tak dużo krytycznej infrastruktury, która wykorzystuje ją nie tylko do represji wobec własnego narodu, ale także do atakowania sąsiadów i naruszania sankcji ONZ, zmierzając w kierunku broni jądrowej, to te obiekty stają się uzasadnionymi celami - dodał.
Trump domaga się "otwarcia" Ormuzu
W sobotni wieczór prezydent USA Donald Trump zagroził Iranowi, że jeśli ten nie "otworzy" cieśniny Ormuz w ciągu 48 godzin, Amerykanie zaatakują elektrownie należące do Teheranu. W konsekwencji Iran zapowiedział odwet na obiekty infrastruktury w całym regionie.
Groźby uderzenia na irańskie elektrownie bronił też w wywiadzie dla NBC minister finansów Scott Bessent, który ocenił, że "czasem trzeba eskalować, by deeskalować". - Siła to jedyny język, który rozumieją Irańczycy - zaznaczył.
Pytany o możliwość zajęcia przez USA wyspy Chark lub innego użycia sił lądowych w Iranie, zarówno Bessent, jak i Waltz odmówili wykluczenia jakiejkolwiek opcji.