Trump rozważa wyjście z NATO. Tak odpowiedział
Prezydent USA Donald Trump powiedział, że powinien się poważnie zastanowić nad wycofaniem kraju z Sojuszu Północnoatlantyckiego. - Jestem rozczarowany NATO - mówił.
Podczas spotkania w Gabinecie Owalnym w Białym Domu prezydent Donald Trump wyrażał irytację odmową sojuszników z NATO wysłania statków, które miałyby pomóc w eksportowaniu statków przez Cieśninę Ormuz. Nie wykluczył, że USA powinny pomyśleć o wycofaniu się z Sojuszu Północnoatlantyckiego.
- Cóż, jestem rozczarowany NATO, że wydajemy biliony dolarów, biliony przez lata, wiele bilionów dolarów. To jeden z powodów, dla którego mamy deficyty, pomagamy innym krajom, a kiedy one nam nie pomagają, to z pewnością jest to coś, nad czym powinniśmy się zastanowić - powiedział.
Wydatki militarne USA w tym roku sięgną prawie biliona dolarów. Na utrzymanie jednak samego NATO Stany Zjednoczone przeznaczają dużo mniej, około 567 milionów dolarów, 15,8 proc. całego budżetu Sojuszu.
- Uważam więc, że NATO popełnia bardzo głupi błąd - powiedział prezydent USA. - Od dawna powtarzam, że zastanawiam się, czy NATO kiedykolwiek będzie nas wspierać. To był więc wielki test, bo ich nie potrzebujemy, ale powinni byli tam być. Drugą rzeczą, i myślę, że to bardzo ważne, nie musieliśmy wspierać Ukrainy - dodał.
Trump twierdzi, że nie potrzebuje zgody Kongresu. Myli się
Trump przekonywał też, że sam może wyprowadzić USA z NATO. - Nie potrzebuję zgody Kongresu, aby podjąć tę decyzję - powiedział.
Trump jednak się myli. W Ustawie o Autoryzacji Obrony Narodowej zawarto bowiem przepis, że "prezydent nie może zawiesić, wypowiedzieć ani wycofać Stanów Zjednoczonych z Traktatu Północnoatlantyckiego" bez zgody dwóch trzecich Senatu lub ustawy Kongresu.
Co ciekawe, już w 2019 roku pojawiły się obawy, że Trump może spróbować wyprowadzić USA z NATO. Wówczas zawiązał się sojusz ośmiu senatorów, zarówno demokratów, jak i republikanów, którego celem były zmiany w prawie, które uniemożliwiłyby Trumpowi opuszczenie sojuszu przez USA. Jednym z senatorów sprzeciwiających się takiemu ruchowi był obecny sekretarz stanu Marco Rubio.