"Solidarność" zorganizowała konferencję prasową, na którą pracownicy sklepu, usiłujący założyć związek zawodowy, przyszli z zakrytymi twarzami. Dziennikarzom mówili, że włożyli kominiarki, bo boją się zwolnienia z pracy. Mówili też, że są zmuszani do pracy przez 14 a nawet 16 godzin na dobę, choć są zatrudnieni tylko na część etatu.
Rzecznik sieci Kaufland Polska Jarosław Kaduczak poinformował, że nie ma żadnych sygnałów w sprawie łamanie praw pracowniczych, nie stwierdziła ich też Państwowa Inspekcja Pracy. Tymczasem przewodniczący zarządu słupskiej "Solidarności" Stanisław Szukała zapowiedział, że jeżeli nie zmieni się sposób traktowania pracowników to zaapeluje do komisji krajowej związku o organizowanie pikiet i blokad pod hipermarketami Kaufland w całym kraju.