Premier Malezji Mahathir Mohammad powiedział dziennikarzom, że liderzy państw muzułmańskich skłonni są przyłączyć się do działań Paryża przeciwko wojnie w Iraku. "Mamy nadzieję, że podejmując takie wspólne działania będziemy w stanie razem wywrzeć pewną presje na Amerykę" - powiedział.
Szef malezyjskiego rządu wyjaśnił też, że uczestnicy środowego nieformalnego spotkania OKI w Kuala Lumpur nie doszli jednak do porozumienia w sprawie wykorzystania ropy naftowej jako instrumentu nacisku na USA. Wcześniej Mahathir sam ujawnił, że sprawa była omawiana na porannym spotkaniu. Później wyjaśnił, że taki krok uznano za zbyt ryzykowny. "Ropa to obosieczna broń. Wzrost cen ropy może prowadzić do utrapień także w wielu krajach rozwijających się - stąd też zastosowanie takiej broni może w stopniu o wiele większym dotknąć nas samych niż inne kraje" - mówił.
Cytowane przez japońską agencję Kyodo koła dyplomatyczne w Kuala Lumpur ujawniły natomiast, że wśród uczestników spotkania dały o sobie znać zasadnicze różnice zdań, co ostatecznie zablokowało jakiekolwiek decyzje OKI w tej sprawie. Idea wykorzystania ropy naftowej jako mechanizmu nacisku była zresztą wielokrotnie podnoszona na forum OKI w przeszłości - nigdy jednak nie zyskała uznania, przede wszystkim ze strony sojuszników USA w Zatoce Perskiej.
W środowym spotkaniu w stolicy Malezji uczestniczyli przywódcy 47 z 57 państw, wchodzących w skład OKI. Obecni byli liderzy największych producentów ropy - Arabii Saudyjskiej i Iranu. Spotkanie zostało zorganizowane po dwudniowym szczycie Ruchu Państw Niezaangażowanych z inicjatywy Malezji. Przeciwko formalnemu szczytowi wystąpił jednak przewodniczący OKI Katar, stąd też nieformalny charakter obrad.
OKI ponownie spotka się 1 marca w Katarze, jednakże bez udziału Irakijczyków, którzy byli obecni w Kuala Lumpur.(ck)