Relacje świadków po katastrofie w Hiszpanii. "Sceny są przerażające"
Huk, krzyki i wagony spadające z nasypu. Katastrofa kolejowa w pobliżu Adamuz w Andaluzji zamieniła podróż setek ludzi w koszmar. - Ludzie krzyczeli, ich torby spadały z półek. Jechałem do Huelvy czwartym wagonem, ostatnim, na szczęście - relacjonował jeden z uczestników wypadku.
Dla ratowników przybyłych na miejsce zdarzenia, widok był wstrząsający. Jeden ze składów został zepchnięty z torów i runął z czterometrowego nasypu, co skrajnie utrudniło dostęp do poszkodowanych. Szef straży pożarnej Paco Carmona w Kordobie, przyznał wprost, że akcja w zniszczonych wagonach pociągu Renfe jest niezwykle trudna i drastyczna.
Według doniesień państwowej telewizji Television Espanola, wśród ofiar śmiertelnych znajduje się maszynista składu jadącego do Huelvy. Bilans rannych sięga 100 osób, z czego 25 odniosło ciężkie obrażenia. Potwierdzono śmierć 21 osób.
- Wciąż są uwięzieni ludzie. Operacja koncentruje się na ewakuacji ludzi z bardzo wąskich obszarów - relacjonował strażak dla telewizji TVE. - Musimy usunąć ciała, aby dotrzeć do każdego, kto jeszcze żyje. Okazuje się, że to skomplikowane zadanie.
Trudną sytuację potwierdził również szef służby zdrowia rządu regionalnego Andaluzji. - Spodziewaliśmy się bardzo skomplikowanej nocy. Liczba ofiar śmiertelnych może wzrosnąć - powiedział reporterom, wskazując na problemy z dotarciem do wraku.
"Ludzie krzyczeli, torby spadały". Dramatyczne relacje pasażerów
Ci, którzy przeżyli zderzenie pociągów, są w szoku. Dziennikarz RTVE Salvador Jimenez, który podróżował pociągiem Iryo, opisał dantejskie sceny: "pasażerowie musieli używać młotków bezpieczeństwa, by wybić okna i wydostać się z pułapki". Widział, jak służby wynoszą rannych na noszach.
- Ludzie krzyczeli, ich torby spadały z półek. Jechałem do Huelvy czwartym wagonem, ostatnim, na szczęście - mówi jeden z pasażerów pociągu Alvia. Wstrząśnięta jest również 33-letnia Maria San José, pasażerka pociągu jadącego z Malagi. - Jest wielu rannych. Nadal drżę - wyznała dziennikarzom.
Burmistrz pobliskiego Adamuz Rafael Moreno był jednym z pierwszych, którzy dotarli na miejsce. Widok ciał ofiar wstrząsnął nim głęboko. - Sceny są przerażające - powiedział "El Pais".
Lokalna społeczność natychmiast ruszyła z pomocą – mieszkańcy przynieśli jedzenie i koce dla zmarzniętych rozbitków. Tymczasem w Madrycie minister transportu Oscar Puente śledził spływające raporty z przerażeniem. "Najnowsze informacje są bardzo poważne. Uderzenie było straszne, w wyniku czego pierwsze dwa wagony pociągu Renfe wypadły z torów. Na razie nie można potwierdzić liczby ofiar. Najważniejsze jest teraz, aby pomóc ofiarom" - napisał na platformie X.
Przyczyny, dla których na prostym i niedawno odnowionym odcinku torów doszło do tak tragicznego w skutkach wykolejenia, wciąż pozostają zagadką dla ekspertów. "Przyczyna wypadku nie jest jeszcze znana (...) to "naprawdę dziwne" - przyznał minister Puente.
Źródło: Reuters