placeholder_k8lxd1

Pożar elektrowni zagraża ludziom?

- W wyniku pożaru w części jądrowej budynku elektrowni atomowej, negatywne skutki radiologiczne dla lokalnej społeczności są bardzo mało prawdopodobne - ocenia w rozmowie z Wirtualną Polską dyrektor Departamentu Nauki, Szkolenia i Informacji Społecznej w Państwowej Agencji Atomistyki Piotr Jaracz. W budynku elektrowni atomowej Onagawa w regionie Tohoku na północnym wschodzie Japonii po piątkowym trzęsieniu ziemi doszło do pożaru, który na szczęście już ugaszono.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Pożar elektrowni zagraża ludziom?
(AFP/HO/NHK)
placeholder_k8lxd1

- W części jądrowej elektrowni nie ma łatwopalnych materiałów, a te, które może strawić ogień też jest niewiele. Mam tu na myśli instalację elektryczną: kable, gniazdka - tłumaczy Jaracz. Jak dodaje, "same materiały promieniotwórcze nie są otoczone materiałami palnymi".

- Ta część elektrowni jądrowej otoczona jest grubym żelastwem, które jest kompletnie niepalne - wyjaśnia w rozmowie z Wirtualną Polską dyrektor Departamentu Nauki, Szkolenia i Informacji Społecznej w Państwowej Agencji Atomistyki. Jaracz zapewnia, że "tam nie może się nic zapalić". - Samo paliwo się nie zapali. Moderatorem jest woda, która jak wiadomo nie pali się - uspokaja.

placeholder_k8lxd1

Według Jaracza pożar w tej części elektrowni może strawić tylko kable, gniazdka itp. czyli instalację elektryczną. A taki pożar można w miarę szybko opanować. I nie zagraża to skażeniem. Podobnie jak w przypadku pomieszczeń gospodarczych, magazynów, które znajdują się na terenie każdej elektrowni atomowej. Ale to nie stanowi bezpośredniego zagrożenia dla części jądrowej elektrowni.

Na północy Japonii doszło przed godz. 15.00 lokalnego czasu, do silnego trzęsienia ziemi ocenianego na 8,8 w skali Richtera. Towarzyszyła mu seria wstrząsów wtórnych. Epicentrum znajdowało się około 130 km od wschodniego wybrzeża wyspy Honsiu, a hipocentrum było na głębokości około 10 km. Wstrząsy spowodowały falę tsunami, która może sięgnąć nawet 10 metrów. Rządowa japońska agencja Pożarnictwa i Katastrof poinformowała, że zginęło co najmniej 41 osób.

Z Piotrem Jaraczem, dyrektorem Departamentu Nauki, Szkolenia i Informacji Społecznej w Państwowej Agencji Atomistyki, rozmawiał Marek Grabski.

Polub WP Wiadomości
placeholder_k8lxd1
placeholder_k8lxd1