- Nie planuję takiego nadzwyczajnego posiedzenia. Nie widzę ku temu podstaw - powiedział Halicki. Wiceszef komisji spraw zagranicznych Robert Tyszkiewicz (PO) nazwał wniosek PiS "absolutnie politycznym, a wręcz polityczno-wyborczym".
Rzecznik klubu PiS Mariusz Błaszczak powiedział, że wniosek jest już gotowy i jeszcze w poniedziałek trafi do Sejmu. Jego zdaniem komisja powinna zażądać wyjaśnień od Sikorskiego w związku z jego nieobecnością na spotkaniu ministrów spraw zagranicznych w Cordobie. Błaszczak zarzucił Sikorskiemu, że zaniedbuje swoje obowiązki konstytucyjne na rzecz kampanii wyborczej w prawyborach PO.
- Albo Radosław Sikorski jest kandydatem i podaje się do dymisji, albo zostaje ministrem. Sikorski powinien zdecydować się albo na wypełnianie swoich obowiązków, albo odejść z rządu. Jego obowiązkiem jest działać na rzecz dobra Polski - mówił Błaszczak.
We wniosku do Halickiego PiS powołało się na doniesienia medialne (nie precyzuje, o jakich mediach mowa), które mają świadczyć o tym, że Sikorski "przedłożył partykularne interesy swojej partii, uczestnicząc w prawyborach nad obowiązki dla swojej ojczyzny". PiS podkreśliło też, że w spotkaniu w Cordobie wzięli udział ministrowie spraw zagranicznych największych krajów UE, w tym Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii, Włoch i Hiszpanii. Według PiS w nadzwyczajnym posiedzeniu komisji powinien wziąć udział szef MSZ. Wniosek został złożony w poniedziałek po południu - poinformowało biuro prasowe klubu PiS.
Halicki podkreślił, że weekendowe spotkanie w Cordobie nie było "merytorycznym szczytem ministrów spraw zagranicznych krajów członkowskich", a "spotkaniem organizacyjnym, niemerytorycznym". Również rzecznik MSZ Piotr Paszkowski podkreślał w niedzielę, że spotkanie w Cordobie było spotkaniem "nieformalnym", na którym nie zapadają żadne decyzje. Halicki podkreślił, że Polskę na tym spotkaniu reprezentował nasz ambasador w Hiszpanii Ryszard Schnepf.
- Wniosek Prawa i Sprawiedliwości motywowany jest polityką wyborczą, chęcią zawracania głowy opinii publicznej, a nie sprawami polityki zagranicznej. To próba udowodnienia konfliktu pomiędzy kandydowaniem ministra w prawyborach w Platformie, a wypełnianiem przez niego konstytucyjnych obowiązków. Naszym zdaniem takiego konfliktu nie ma - podkreślił Tyszkiewicz.