Wyczerpane, podrapane i pogryzione przez komary dziecko siedziało spokojnie nad brzegiem jeziora. Mimo że nie ma poważnych obrażeń, trafi do szpitala.
Policja skorzystała z usług Stowarzyszenia STORAT z Rzeszowa, które specjalizuje się w odnajdywaniu zaginionych osób, ma specjalnie szkolone do szukania ludzi psy. Pięć osób z dwoma psami rozpoczęło poszukiwania i odnalazło chłopczyka. Najprawdopodobniej dziecko wcześniej błąkało się po lesie.
W poniedziałek po południu chłopczyk bawił się przed blokiem na jednym z osiedli w Żorach. Potem zaginął. Przez kilka godzin matka szukała chłopca na własną rękę, później powiadomiła policję.(ck)