Tragedia w Szwajcarii. Wciąż nie wiadomo, czy byli tam Polacy
Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych nie ma na razie informacji, czy wśród poszkodowanych - ofiar i rannych - na skutek pożaru w Szwajcarii są polscy obywatele. - Takie prawdopodobieństwo jest niskie, ale jeszcze nie mamy potwierdzonych i oficjalnych informacji od Szwajcarów w tej sprawie - mówi nam źródło rządowe.
Jak dodaje nasz rozmówca: - To zabrzmi brutalnie, ale na skutek tragedii są spalone zwłoki. Identyfikacja ofiar może zatem potrwać dłużej. Szwajcarzy będą nas na bieżąco informować, gdyby wśród poszkodowanych byli Polacy.
Niewykluczone, że nowe informacje polski rząd otrzyma jeszcze dziś, 2 stycznia.
Źródła WP w rządzie twierdziły nieoficjalnie 2 stycznia rano, że polskie szpitale przyjmą 14 poszkodowanych w pożarze. O takiej możliwości wcześniej pisał w mediach społecznościowych premier Donald Tusk.
"Wyrazy najgłębszego współczucia dla rodzin i bliskich ofiar pożaru w Crans-Montanie. Szwajcaria i kanton Valais mogą liczyć na polską solidarność. Jesteśmy gotowi, na prośbę Szwajcarii, do udzielenia specjalistycznej opieki medycznej dla 14 poszkodowanych w polskich szpitalach" - napisał szef rządu.
- Mowa o szpitalach specjalistycznych w różnych miastach w Polsce - precyzowało w rozmowie z WP anonimowe źródło rządowe.
Ale źródła portalu Interia twierdzą, że Szwajcaria miała odmówić skorzystania z pomocy zaproponowanej przez szefa polskiego rządu. Powodem miały być bariery językowe.
Tragedia w Szwajcarii
Zgodnie z najnowszymi informacjami, w pożarze, do którego doszło w noc sylwestrową w barze "Le Constellation" w szwajcarskim kurorcie Crans-Montana, zginęło 47 osób, a 115 zostało rannych, wiele z nich - ciężko. Wciąż mowa również o osobach zaginionych.
Przyczyna pożaru wciąż pozostaje niejasna. Podejrzewa się, że incydent był najprawdopodobniej przypadkowym pożarem, wykluczono też akt terroryzmu. Niektóre relacje i raporty świadków sugerują, że pożar mógł wybuchnąć od iskier dotykających łatwopalnego sufitu.
Z relacji świadków wynika, że pożar w kurorcie Crans-Montana w Szwajcarii został spowodowany zimnymi ogniami umieszczonymi na butelkach szampana. - Kelnerki niosły butelki szampana z zimnymi ogniami i trzymały je blisko sufitu, co spowodowało pożar - powiedziała jedna z osób.
W Szwajcarii przez pięć dni trwa żałoba narodowa. Władze kantonu Valais ogłosiły stan wyjątkowy. Inne turystyczne miejscowości kantonu - Verbier i Anzere - odwołały zaplanowane na czwartek imprezy z okazji Nowego Roku. Niektóre władze krajów, w tym Francja i Włochy, zapewniły o wsparciu i zaoferowały pomoc. Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen podkreśliła, że współpracuje z władzami szwajcarskimi w celu zapewnienia pomocy medycznej ofiarom pożaru w ramach Mechanizmu Ochrony Ludności UE.
Michał Wróblewski, dziennikarz Wirtualnej Polski