Uczyliśmy się, jak rozmawiać, żeby nie ranić drugiej osoby, jak bezstronnie rozsądzać spory i okazywać obu stronom szacunek. Dowiedzieliśmy się również, jak radzić sobie z własnym stresem. Bo kiedy staję między dwojgiem zwaśnionych, nieprzebierających w słowach kolegów, zachowanie spokoju jest niezwykle trudne. Wtedy potrzebna jest umiejętność skupienia się na istocie konfliktu i uspokojenia stron - tłumaczy 18-letnia mediatorka Magdalena Tomczyk z trzeciej klasy Technikum Architektury Krajobrazu. Pełni dyżury zawsze podczas przerw między lekcjami. Łatwo ją rozpoznać, bo nosi kolorową plakietkę z napisem "mediator".
Dziewczyna opowiada, że o wiele łatwiej poprosić o pomoc koleżankę niż nauczyciela. Mimo to jednak na początku przyjmowano szkolnych mediatorów ze sporą rezerwą.