– Tylko, jak pisał Friedman o alkoholizmie, leczenie kaca klinem kończy się tym, że klin musi być coraz większy, musi być coraz częstszy, a na końcu jest delirium tremens. Myśmy przeszli przez zawirowania rynkowe z ostatnich kilku lat – kryzysy azjatyckie, rosyjski, pękniętą bańkę internetową – w miarę płynnie, zwiększając po raz kolejny podaż pieniędzy, czyli zwiększając popyt. I nadal niektórzy chcą korzystać z tych samych metod, czyli gasić pożar benzyną. Ja wyśmiewam świat, w którym popyt jest królem, a nie podaż. Bo nasza zdolność do popytu wynika z naszej zdolności do podaży. Nikt w normalnej gospodarce nie może rozdawać pieniędzy tylko po to, „żeby ludzie coś kupili”. A ostatnie lata to właśnie jest ten mechanizm. Nie patrzyliśmy na zdolność podażową kogokolwiek, ale dawaliśmy mu kredyt, żeby on coś kupował, bo dzięki temu rosły ceny i dzięki temu my mieliśmy wyżej wyceniane aktywa. I wbito nam do głowy, że my możemy naszą dzisiejszą konsumpcję sfinansować zobowiązaniami przyszłego pokolenia. Że nic
wielkiego się nie stanie, bo ludzi zawsze rodzi się więcej, niż umiera, więc w przyszłym pokoleniu będą mieli wyższe tempo wzrostu gospodarczego, dlatego że ich będzie więcej, więc oni z kolei swoją konsumpcję przerzucą na swoje dzieci, czyli na nasze wnuki, i tak to się będzie kręciło, a za pięć miliardów lat Słońce się wypali i będziemy mieli problem z głowy.