Masakra w Luksorze
15 lat temu terroryści zabili w Egipcie 62 osoby
Masakra w turystycznym raju. Nie mieli litości - zdjęcia
Równo 15 lat temu doszło do masakry w jednej z największych atrakcji turystycznych Egiptu - świątyni Hatszepsut w Luksorze. W ataku, który został zaplanowany przez radykalnych islamistów z ugrupowania Dżama Islamija, zginęły 62 osoby.
Metodyczny mord na zagranicznych turystach został przeprowadzony przez sześciu uzbrojonych napastników. O 8:45 grupka radykałów, uzbrojona w automatyczną broń, noże i maczety, pojawiła się na terenie świątyni. Wszyscy mieli na sobie stroje służb porządkowych.
Przez 45 minut zabijali bezbronnych turystów. Nie odpuszczali nikomu. Zabijali kobiety, strzelali do młodych małżeństw, które wybrały Egipt jako miejsce na podróż poślubną, bronią białą i strzałem w głowę dobijali rannych. Ich ofiarą padła nawet pięcioletnia dziewczynka.
Na zdjęciu: amerykańscy turyści zwiedzają świątynię Hatszepsut 24 godziny po masakrze.
(sol / bbc.co.uk, WP.PL)
62 ofiary ataku
W masakrze zginęło czterech Egipcjan (policjanci i przewodnik), 36 Szwajcarów, 10 Japończyków, sześcioro Brytyjczyków, czworo Niemców oraz dwoje Kolumbijczyków. Zginęli, bo wcześniejsze żądania uwolnienia terrorystycznych liderów nie spotkały się z odzewem władz.
Na zdjęciu: 18 listopada 1997 roku - japoński dziennikarz pokazuje dziury po kulach. W ataku islamistów zginęło w sumie 10 Japończyków, w tym cztery małżeństwa, które spędzały w Egipcie miodowy miesiąc.
Terroryści nie uszli z życiem
Po zamordowaniu turystów, fundamentaliści porwali autokar, którym nieskutecznie próbowali odjechać z miejsca masakry. Pojazd został zatrzymany na posterunku obsadzonym przez policję turystyczną i egipskie wojsko. Jeden z terrorystów został zabity w starciu, a pozostali zbiegli w góry, gdzie zginęli w niejasnych okolicznościach. Niektóre źródła mówią o strzelaninie z służbami, inne o samobójstwach.
Na zdjęciu: Egipcjanin pokazuje zdjęcia czterech z sześciu zabitych islamistów, którzy przeprowadzili atak na turystów w Luksorze. Od lewej do prawej: Mahmud Abdel Karim, Hamed Ahmad Arijan, Said Ibrahim i Mehat Abdel Rahman.
Niedostateczna ochrona
Jak to możliwe, że sześcioosobowa grupa skutecznie opanowała teren świątyni i zaczęła strzelać do bezbronnych ludzi? Kluczowym czynnikiem była słaba ochrona i niewielka ilość strażników obecnych na miejscu zdarzenia. W jednym z reportaży BBC Egipcjanie opowiadali, że przed wydarzeniami z listopada 1997 roku policja turystyczna najchętniej zajmowała się spaniem.
Na zdjęciu: lekarze operują szwajcarską turystkę ranną w ataku islamistów.
Lepsza ochrona dla turystów
Jedną z pierwszych decyzji ówczesnego prezydenta Hosniego Mubaraka było zmiana na stanowisku ministra spraw wewnętrznych i wzmocnienie ochrony zagranicznych turystów. Świątynia Hatszepsut została otwarta dla turystów już 18 listopada, 24 godziny po śmierci 62 osób.
Na zdjęciu: 18 listopada 1997 roku - ówczesny prezydent Egiptu Hosni Mubarak na miejscu masakry.
Turystyka ofiarą ataku
Poprawienie środków ostrożności na niewiele się zdało. Odwoływano loty czarterowe, biura podróży zawieszały wycieczki, a turyści zrazili się do Egiptu. Jedna z najważniejszych gałęzi tamtejszej gospodarki odczuła skutki strzałów w Luksorze. Odczuli je także terroryści, których pierwotne założenia mocno odbiegły od faktycznych skutków ataku w świątyni Hatszepsut.
Na zdjęciu: szwajcarska turystka, która przeżyła atak.
Społeczeństwo przeciw terrorystom
17 listopada 1997 roku jest uznawany za symboliczną datę "końca" terroryzmu w Egipcie. Nie oznacza to oczywiście, że aktywność ekstremistów zupełnie wygasła (o czym świadczą choćby zamachy z Szarm el-Szejk z lipca 2005 roku). Jednak od tamtej pory miażdżąca większość społeczeństwa egipskiego zaczęła mocno akcentować swój sprzeciw wobec działań radykalnych islamistów. Spontaniczne wystąpienia i demonstracje przeciwko terrorystom odbyły się w wielu miastach w Egipcie, do największej doszło w Luksorze.
Na zdjęciu: pracownicy szpitala rozładowują trumny przeznaczone dla ofiar z Luksoru.
Początek zmierzchu egipskiego terroryzmu
Jeszcze w pierwszej połowie lat 90. Egipt był uznawany za jeden z największych mateczników islamskiego terroryzmu, głównie ze względu na wzmożoną działalność ugrupowania Dżama Islamija. To w Egipcie urodził się obecny szef Al-Kaidy Ajman az-Zawahiri. Kraj skrywał również wielkie fortuny fundamentalistów, dzięki którym finansowano działalność siatek terrorystycznych na całym świecie. Wydarzenia z Luksoru symbolicznie zamknęły szczytowy okres egipskiego ekstremizmu, a islamscy liderzy, wobec negatywnej reakcji społeczeństwa, zostali zmuszeni do wyraźnego zdystansowania się od ataku.
Na zdjęciu: wyładunek trumien z ciałami Japończyków na tokijskim lotnisku Narita.
Islamiści umywają ręce
Rifai Taha, lider Dżama Islamija, próbował tłumaczyć, że napastnicy mieli wziąć turystów jako zakładników. Inni islamiści jako winnych masakry podawali Żydów, którzy mieli rzekomo przeprowadzić atak, by zaszkodzić muzułmańskiej sprawie. Z kolei az-Zawahiri upierał się, że masakry dokonali egipscy policjanci. Niezależnie od stronnictwa, nikt nie chciał wziąć pełnej odpowiedzialności za masakrę.
Na zdjęciu: Mohamed Abel Abdel Aal z Dżama Islamija w eskorcie kolumbijskich tajnych służb na lotnisku w Bogocie. Egipcjanin, podejrzewany o współorganizowanie masakry w Luksorze i ataku na hotel w Kairze z 1996 roku (zginęło 18 osób), został zatrzymany 21 października 1998 roku w Kolumbii i przekazany rządowi w Kairze.
Turyści pod okiem wojska
Maskara z 17 listopada 1997 roku na zawsze odmieniła egipski przemysł turystyczny. Dawne królestwo faraonów stało się w oczach świata miejscem niebezpiecznym, dlatego by zachować wpływy z turystyki rząd robił wszystko w celu zapewniania bezpieczeństwa zagranicznym gościom. Policyjny konwój, który w niektórych rejonach kraju stał się jedyną formą poruszania się po drogach oraz eskorta uzbrojonych funkcjonariuszy na pokładach wycieczkowych autokarów, to najbardziej widoczne ze zmian, jakie nastąpiły po wydarzeniach w Luksorze. Zamachy na Półwyspie Synaj, w Szarm el-Szejk i Dahab, przeprowadzone już w XXI wieku, pokazują, że Egipt nie stosuje tych środków ostrożności bez przyczyny.
Na zdjęciu: 19 listopada 1997 roku - uzbrojony żołnierz w Gizie.
(sol / bbc.co.uk, WP.PL)