Lekarz przez rok pracował po 14 godzin dziennie. "Stwarza zagrożenie"
W sosnowieckim szpitalu jeden z lekarzy przepracował w ciągu roku niemal 5 tysięcy godzin. Ekspertka ostrzega, że brak limitów czasu pracy w Polsce stwarza zagrożenie dla zdrowia lekarzy i bezpieczeństwa pacjentów.
W sosnowieckim szpitalu jeden z lekarzy w ciągu roku przepracował 4881 godzin, czyli średnio niemal 14 godzin dziennie, bez urlopów i dni wolnych. Kontrola Najwyższej Izby Kontroli ujawniła też dyżury trwające nawet 124 godziny bez przerwy. Jak wskazuje "Fakt", łączna liczba godzin była wyższa niż suma godzin pięciu etatowych lekarzy z tego samego oddziału.
Ekspertka ds. ochrony zdrowia, dr Małgorzata Gałązka-Sobotka, tłumaczy, że brak limitów czasu pracy i liczby etatów sprzyja skrajnemu przepracowaniu. - System tworzy pokusę podpisywania kolejnych kontraktów, co prowadzi do przeciążenia lekarzy i może zagrażać bezpieczeństwu pacjentów - podkreśla w rozmowie z "Faktem".
Zaznacza, że w Polsce nie ma obowiązkowych rejestrów ani mechanizmów monitorowania zdarzeń niepożądanych, co uniemożliwia ocenę skutków patologicznego modelu zatrudnienia.
Lekarz przez rok pracował po 14 godzin dziennie
Dr Gałązka-Sobotka wskazuje też, że polski system różni się od innych krajów UE, gdzie obowiązują limity godzin pracy, "jednoetatowość" i wyraźny podział między sektor publiczny i prywatny. - Doba lekarza nie jest z gumy, brak norm zagraża jego zdrowiu, koncentracji i bezpieczeństwu pacjentów - ostrzega ekspertka.
Szpital wyjaśnia, że kontraktowi lekarze sami decydują, ile godzin chcą przepracować i kiedy, a instytucja wybiera ich w drodze konkursu. Jak podkreśla dr Gałązka-Sobotka, zmiany wymagają nie tylko regulacji prawnych, lecz także realnych mechanizmów kontroli, delegowania zadań i wsparcia technologicznego.
Źródło: "Fakt"