Pozostałe krowy w feralnym gospodarstwie zostaną prewencyjnie uśpione i poddane utylizacji.
Właściciel gospodarstwa Marian Malinowski pierwsze niepokojące oznaki choroby u zwierzęcia zauważył dwa miesiące temu. Leczenie nie przyniosło efektu. Przed świętami krowę ubito, a mięso poddano badaniom.
Lekarze uspokajają, że BSE nie można się zarazić pijąc mleko. Goźne dla ludzi priony są jedynie w mięsie, a bez badania nie może ono trafić do sprzedaży.
Gospodarz za zlikwidowane stado dostanie odszkodowanie zgodnie z aktualną ceną rynkową krów.