Koszmar na Tarchominie. Matka 9-latka zabrała głos
Warszawski Tarchomin stał się sceną dramatycznych wydarzeń. Były partner pani Katarzyny uprowadził jej 9-letniego syna, grożąc jego życiu. Akcja policyjna zakończyła się aresztowaniem napastnika, który usłyszał poważne zarzuty. - Chciał mi zabić synka - mówi kobieta w rozmowie z "Faktem".
Najważniejsze informacje:
- Wszystko zaczęło się 21 grudnia, kiedy mężczyzna przyszedł odwiedzić swoje dziecko.
- W trakcie wizyty doszło do kłótni, która gwałtownie przeszła w brutalną awanturę.
- Policja zdołała obezwładnić agresora, a chłopiec przeszedł pilną operację.
Katarzyna, mieszkanka warszawskiego Tarchomina, przeżyła chwile grozy, gdy jej były partner brutalnie zaatakował rodzinę i porwał jej 9-letniego syna. Wszystko zaczęło się 21 grudnia, kiedy mężczyzna przyszedł odwiedzić swoje dziecko. W trakcie wizyty doszło do kłótni, która gwałtownie przeszła w brutalną awanturę.
Rózgi i prezenty dla polityków. Tak odpowiedzieli Polacy
Jak przebiegały wydarzenia w mieszkaniu?
Podczas szamotaniny mężczyzna zaatakował byłą partnerkę, uderzając ją pięścią i usiłując dusić. Przerażona kobieta zdołała uciec i zawiadomić sąsiadów, którzy wezwali policję. Jednak sytuacja stała się jeszcze bardziej niebezpieczna, gdy agresor wziął nóż i porwał chłopca. Policja na miejscu szybko podjęła działania, a specjalny oddział i negocjatorzy wzięli udział w akcji ratunkowej.
Jak zakończyła się akcja policyjna?
Mężczyzna ukrył się z chłopcem w krzakach, grożąc, że zrobi mu krzywdę, jeśli ktoś się zbliży. Dzięki sprawnej interwencji funkcjonariuszy, którzy obezwładnili go, gdy chłopiec został na chwilę puszczony, udało się końcowo zapobiec tragedii.
- Syn został uderzony nożem. Miał ranę głęboką na 4 cm i konieczna była operacja. Jego stan na ten moment jest stabilny - zdradziła kobieta w rozmowie z "Faktem".
Zatrzymany mężczyzna usłyszał zarzuty m.in. usiłowania zabójstwa oraz wzięcia zakładnika. Sąd wkrótce zdecyduje o dalszym losie mężczyzny, ale możliwe jest tymczasowe aresztowanie. Pani Katarzyna, mimo ogromnego strachu przed powrotem partnera, ma nadzieję, że sprawiedliwość zostanie wymierzona.
- Uprowadził mi syna, groził, że wszystkich zabije, dusił mnie i uderzył. Podniósł rękę też na moją mamę. Nie chcę, żeby to się powtórzyło. Boję się, że go wypuszczą i będzie chciał się zemścić - dodała pani Katarzyna.
źródło: fakt.pl