Kaczyński się nie określił. "Negatywnie zaskoczył"
Sejm nie odrzucił prezydenckiego weta ws. ustawy łańcuchowej. W głosowaniu wstrzymał się m.in. prezes PiS Jarosław Kaczyński, który wcześniej przepisy poparł. - Tutaj polityka wygrała, ale dlatego, że mamy po prawej stronie siły, które są realnym zagrożeniem dla PiS-u. I gdyby ich nie było, to uważam, że Jarosław Kaczyński zachowałby się inaczej - stwierdził w programie "Tłit" minister energii Miłosz Motyka.
Sejm nie odrzucił prezydenckiego weta ws. ustawy łańcuchowej. Do jego anulowania konieczne były 263 głosy, a za odrzuceniem zagłosowało 246 osób. 22 posłów i posłanek PiS wstrzymało się od głosu. Wśród nich był prezes partii Jarosław Kaczyński.
- Mam wrażenie, że gdybyśmy odsunęli na chwilę tę decyzję z parlamentu i przypomnieli sobie, co kto mówił przez ostatnie lata, miesiące, a także w kampaniach wyborczych, m.in. Jarosław Kaczyński i wszyscy inni posłowie, także Prawa i Sprawiedliwości, w zdecydowanej większości, to jest to projekt ustawy, który powinien przez nich zostać poparty. Ale jesteśmy dzisiaj nie na etapie realizacji własnych obietnic przez opozycję, tylko na próbie tworzenia wrażenia, że im gorzej dla rządu, tym lepiej dla nich - mówił w programie "Tłit" minister energii Miłosz Motyka.
- Jarosław Kaczyński, powiem szczerze, bardzo negatywnie zaskoczył, bo zawsze miał bardziej ambitne. Pamiętamy piątkę dla zwierząt - dodał.
Przekonywał, że argumentacje niektórych polityków, że ustawa uderza we wsie, jest nieprawdziwa. - Na polskiej wsi dobrze traktuje się zwierzęta i każdy dobry gospodarz dba bardzo o swoje domostwa, o zwierzęta, często dużo lepiej nawet, niż w miastach. I tworzenie takiego wrażenia, że to jest ustawa, która jest jakimś zakazem, nakazem, było po prostu błędne - powiedział.
PiS pod wpływem Brauna i Mentzena?
Motyka stwierdził, że decyzja o nieodrzuceniu weta prezydenta musiała być dla Jarosława Kaczyńskiego bolesna. - Ale niechęć wobec rządu jest silniejsza niż jego dotychczasowe deklaracje - mówił.
- Nie jesteśmy w sytuacji, w której PiS jest jedyną opozycją, jak było przez lata. Dzisiaj PiS musi się tłumaczyć przed swoimi wyborcami nie względem tego, co robi nasza koalicja, ale przed wyborcami także Konfederacji Brauna i Konfederacji Mentzena. I dla tego elektoratu Prawo i Sprawiedliwość straciłoby wtedy wiarygodność, gdyby odrzuciło weto pana prezydenta, byłoby niewiarygodne dla elektoratu Brauna i i elektoratu Mentzena. I wtedy przestałoby być alternatywą - mówił.
- Jarosław Kaczyński też tym głosowaniem pokazał, że w tym sporze, który jest pochodną tego, co się dzieje w PiS-ie wewnętrznie, kieruje się na prawo i będzie się radykalizował - dodał.
- Tutaj polityka wygrała, ale dlatego, że mamy po prawej stronie siły, które są realnym zagrożeniem dla PiS-u. I gdyby ich nie było, to uważam, że Jarosław Kaczyński zachowałby się inaczej - stwierdził.