"Myślę, że marszałek Borowski mógłby zastosować kokardeczkę jednemu z nich. Pod warunkiem, żeby nie oszukiwali, bo oni mogą sobie przepinać te kokardki" - powiedział w poniedziałek na konferencji prasowej w Radomiu Stanisław Łyżwiński.
Wiceprzewodniczący Samoobrony twierdzi, że podczas głosowania w sprawie wotum nieufności dla premiera obaj bracia - poseł Jarosław Kaczyński i prezydent Warszawy Lech Kaczyński - byli obecni na sali sejmowej.
Zdaniem Łyżwińskiego, osoba nie pełniąca funkcji poselskiej nie może przebywać w Sejmie podczas obrad. Już wtedy Stanisław Łyżwiński zwrócił się do marszałka z wnioskiem o oznakowanie braci, "żeby nie dochodziło do skandalu".
"To jest dobry pomysł i podobał się posłom z SLD i Platformy Obywatelskiej, oprócz posłów PiS. Jaka to będzie forma oznakowania, zdecyduje marszałek. Nie może być takiej sytuacji, że dwóch braci jest na sali i są podejrzenia, że to prezydent, który nie jest posłem, siedział na sali i głosował, a drugi przyszedł do niego, bo straż marszałkowska go wpuściła" - wyjaśnił wiceprzewodniczący partii.
Według Łyżwińskiego, marszałek nie ustosunkował się wówczas do tego pomysłu, dlatego w środę zamierza jeszcze raz poruszyć tę sprawę.