Trwa ładowanie...
Wprost

"Jastrzębie" w PiS poderwały się do lotu

"Talibowie" wrócili do łask prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. To ci najwierniejsi i najbardziej nieustępliwi politycy, jak Antoni Macierewicz, Joachim Brudziński czy Mariusz Błaszczak, nadają teraz ton w partii i mediach - czytamy w tygodniku "Wprost".
Share
"Jastrzębie" w PiS poderwały się do lotu
Źródło: PAP, Fot: Radek Pietruszka
d1cgu7a

W Prawie i Sprawiedliwości trwa wojna między "gołębiami" a "jastrzębiami". Po przegranych przez tych pierwszych wyborach, ci drudzy złapali wiatr w żagle.

Frakcja "gołębi", czyli m.in Joanna Kluzik-Rostkowska i Paweł Poncyljusz, są w partii pod potężnym ostrzałem. Główny zarzut to przegrana Jarosława Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich. Twarzami jego kampanii były właśnie "gołębie". Po porażce do lotu "jastrzębie" poderwały się na osobisty rozkaz prezesa Kaczyńskiego. To on rozpoczął w partii i mediach zdecydowaną ofensywę, której celem jest wyjawienie pełnej prawdy o katastrofie pod Smoleńskiem.

Prezes zaostrzył język i otoczył się politykami z tzw. "zakonu PC", czyli najwierniejszymi współpracownikami. Od tego czasu w mediach brylują m.in. niewidoczni w kampanii Antoni Macierewicz, Joachim Brudziński i Jolanta Szczypińska. "Talibowie" zostali na czas kampanii odsunięci od prezesa, ponieważ prowadzące ją "gołębie" chciały ocieplenia wizerunku Kaczyńskiego, który przedstawiany był jako spokojny i opanowany, acz stanowczy mąż stanu. "Jastrzębie" do tego wizerunku nie pasowały. Posłanka Marzena Wróbel, która zasłynęła działalnością w komisji naciskowej, skarżyła się nawet, że podczas wizyty prezesa w Radomiu była wypraszana z kadru, aby nie znalazła się na zdjęciu.

d1cgu7a

Odsunięcie od mediów to nie jedyna kara, która spotkała "gołębie". Kluzik-Rostkowska chciała zostać wicemarszałkiem sejmu, ale musi zadowolić się stanowiskiem wiceprezesa partii. Poncyljusz, rzecznik sztabu Kaczyńskiego, ma według ustaleń "Wprost" kandydować na urząd prezydenta Warszawy. Jednak to nie podoba się "jastrzębiom", jego wystawienie w wyborach nazywają "hodowaniem gada". - I tak nie wygra, a tylko się wypromuje i urośnie - tłumaczy tygodnikowi jeden z działaczy PiS.

d1cgu7a

Podziel się opinią

Share
d1cgu7a
d1cgu7a
Więcej tematów