WP

Jakież to polskie. Po donosie, jest już pierwszy mandat za otwarty sklep

Na postawie telefonicznego donosu inspektorzy Państwowej Inspekcji Pracy ukarali dziś pierwszego przedsiębiorcę za otwarcie sklepu w niedzielę. Zamiast osobiście prowadzić biznes, szef sklepu monopolowego w Gorzowie wysłał za ladę pracownicę zatrudnioną "na umowie zlecenie".
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Nieliczni odważni sklepikarze mogli być dziś kontrolowali przez inspekcję pracy.
Nieliczni odważni sklepikarze mogli być dziś kontrolowali przez inspekcję pracy. (East News, Fot: JAKUB WOSIK/REPORTER)
WP

Kara wyniosła tysiąc złotych. Trzeba przyznać, że urzędnicy PIP-y zapowiadający kontrole nie tylko dotrzymali słowa, ale też wykazali się 100-procentową skutecznością. W związku z zakazem handlu w niedziele w Gorzowie uruchomiono infolinię do informowania o nieprawidłowościach. Pierwszy telefon i... trafiony zatopiony.

- Dzisiaj dostaliśmy już jedno zgłoszenie na infolinię o sklepie w centrum Gorzowa, który prowadzi sprzedaż alkoholu, a jego właściciel może nie przestrzegać zakazu handlu. Po udaniu się na miejsce i sprawdzeniu sklepu, okazało się, że sprzedaż prowadzi pracownica zatrudniona na umowę zlecenie. W tym przypadku wobec właściciela sklepu zostanie wszczęte postępowanie karne i zostanie on ukarany mandatem w wysokości 1000 złotych - powiedział dziennikarzom Piotr Gontarczyk, pracownik Państwowej Inspekcji Pracy.

O sprawie poinformował serwis gorzowianin.com. Prawdopodobnie przedsiębiorca liczył na ekstra zyski w związku z brakiem konkurencji. W Gorzowie zamknięte są: 3 Biedronki, 3 Lidle, a także kilka marketów Intermarche. Urzędnicy objechali już galerie handlowe i większe sklepy.

WP
Polub WP Wiadomości
WP
WP