Fajerwerki z Polski hitem w Niemczech. To już "tradycja"
Niemcy coraz chętniej wybierają się na zakupy fajerwerków na polskie bazary, gdzie towar jest tańszy i łatwiej dostępny. Zjawisko to, opisane przez "Frankfurter Allgemeine Zeitung", stało się formą buntu wobec niemieckich regulacji.
Najważniejsze informacje:
- Coraz więcej Niemców kupuje fajerwerki na polskich bazarach z powodu niższych cen i dostępności.
- Zakupy, szczególnie na bazarze w Osinowie Dolnym, uchodzą za akt oporu wobec niemieckich przepisów.
- Jednocześnie rosnące ceny i intensyfikacja kontroli granicznych wpływają na zmniejszenie zainteresowania.
Niemcy chętnie korzystają z możliwości zakupu fajerwerków na polskich bazarach, gdzie są one tańsze. Jak podkreśla "Frankfurter Allgemeine Zeitung", zakupy te są dla wielu nie tylko okazją do tańszych zakupów, ale stają się także pewnego rodzaju formą buntu wobec surowych regulacji w Niemczech.
"Fajerwerki są w Polsce tańsze, głośniejsze i dostępne przez cały rok. Zakupy są ponadto dużym przeżyciem, nie mówiąc o emocjach towarzyszących próbom przewiezienia ukrytych przed celnikami towarów pirotechnicznych przez granicę. Próba odwagi, być może nawet poczucie tryumfu - pisze Friederike Haupt w weekendowym wydaniu "Frankfurter Allgemeine Zeitung".
Autorka zaznaczyła, że szmuglowaniem fajerwerków przez granicę zajmują się nie tylko pojedynczy klienci z Niemiec, ale także osoby nastawione na duży biznes. W ubiegłym roku niemieckie służby przechwyciły siedem ton zakazanych w Niemczech towarów pirotechnicznych.
Najpopularniejszy bazar Berlińczyków - Osinów Dolny
Dziennikarka "FAZ" opisuje sytuację na bazarze w Osinowie Dolnym, cieszącym się wśród mieszkańców Berlina największą popularnością. Z berlińskiej dzielnicy Marzahn kursują codziennie autobusy. Bilet w obie strony kosztuje 10 euro.
Autorka podkreśliła, że zakupy na bazarze nie są dla Niemców tylko zakupami, lecz "aktem oporu" przeciwko państwu, które reguluje dokładnymi przepisami użycie fajerwerków. Zakupy na polskich bazarach stały się dla wielu osób rodzinną tradycją, rozpoczętą w latach 90. przez dziadków i kontynuowaną obecnie przez trzecie pokolenie.
Sprzedawcy chętnie dzielą się z klientami wskazówkami, jak najsprawniej przewieźć zakupy przez granicę. Jedna z niepisanych zasad mówi, że najlepsze warunki panują podczas deszczu. Według sprzedających niemieccy funkcjonariusze rzadziej przeprowadzają kontrole, gdy pogoda nie sprzyja.
Autorka zwraca uwagę, że handel nie przynosi już takich zysków jak kilka lat temu. Niemieccy klienci coraz częściej zaciskają pasa, a ceny w Polsce wzrosły.