Dramat pod Limanową. Brat ofiary mówi, co się działo
- Ciężko to słowami określić, ciężko o tym rozmawiać, ciężko to opisać. Masakra, rzeź - mówi w rozmowie z reporterem "Uwagi" TVN świadek strzelaniny w Starej Wsi pod Limanową. Młody mężczyzna zastrzelony przez Tadeusza Dudę był jego bratem. Mija czwarta doba obławy za napastnikiem.
Co musisz wiedzieć?
- W Starej Wsi pod Limanową doszło do strzelaniny, w której zginęło małżeństwo, a trzecia osoba została ranna.
- 57-letni mężczyzna, podejrzany o zabójstwo córki i zięcia oraz ranienie teściowej, jest poszukiwany od piątku w okolicach Starej Wsi k. Limanowej.
- W akcji bierze udział kilkuset funkcjonariuszy, policyjne śmigłowce i drony, a policja apeluje do mieszkańców o pozostanie w domach.
Pan Dariusz, świadek tragedii, w rozmowie z reporterem "Uwagi!" TVN opisał dramatyczne chwile, które rozegrały się w jego domu.
- To było jak scena z filmu. Ciężko to słowami określić, ciężko o tym rozmawiać, ciężko to opisać. Masakra, rzeź. Ten huk, te ofiary, ta krew, te postrzelenia, dziecko bezbronne, które odebrałem z rąk bratowej - opowiadał reporterowi TVN pan Dariusz, który był świadkiem strzelaniny w Starej Wsi. Zginęli w niej brat i bratowa mężczyzny.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Czarnek szefem u Nawrockiego? "Mieści się w dopuszczalnych zakresach"
Co się wydarzyło pod Limanową?
Jak relacjonuje rozmówca TVN, był w domu, gdy doszło do tragedii. Dramat obserwował przez okno.
- Nie wyszedłem, miałem w pokoju opuszczone rolety, patrzyłem na zewnątrz tylko przez szparę. Widziałem, jak on przeładował broń, po czym wsadził kolejny nabój i oddał kolejny strzał. Strzelał do brata, który uciekał, ale go nie trafił - opowiada mężczyzna.
Następnie sprawca miał przeładować broń i udać się za dom, gdzie znajdowała się bratowa z dzieckiem.
- Zbiegłem więc na dół, słyszałem dźwięk zbicia okna, prawdopodobnie zbił je kolbą. Po czym oddał strzał, ale zauważył, że bratowa biegnie na drugą stronę, więc przeszedł dom od drugiej strony, wybił okno i w tym momencie prawdopodobnie postrzelił ją w ramię - relacjonuje pan Dariusz.
W rozmowie z reporterem "Uwagi" opowiada, co działo się dalej.
- Otworzyłem drzwi, bratowa biegła z dzieckiem, postrzelona w lewe ramię. Biegła do mnie, zdążyłem przechwycić dziecko, ale bratowa upadła mi pod nogami. Zobaczyłem, że dziecko jest całe, jedyne co, to miało krew na nodze - mówi.
"Zna te tereny"
Pan Dariusz podkreśla, że zatrzymanie sprawcy może być wyzwaniem. - On zna te tereny i to bardzo dobrze. Myślę, że zna je lepiej niż niejeden rodowity mieszkaniec. Jak przeszedł na rentę, to nie miał co robić i chodził sobie po lasach - mówi.
Rodzina i mieszkańcy Starej Wsi żyją w niepewności, czekając na zatrzymanie podejrzanego. - Jest jakiś strach z tyłu głowy, że może wrócić - przyznaje rozmówca "Uwagi".
Źródło: TVN24/WP