Czarnek a sprawa kobieca [OPINIA]
Podczas sobotniej konwencji PiS w Krakowie Przemysław Czarnek poświęcił kobietom sporą część swojego wystąpienia. Nie był to gest kurtuazyjny ani tym bardziej przypadkowa refleksja z okazji nadchodzącego Międzynarodowego Dnia Kobiet - pisze dla Wirtualnej Polski dr hab. Barbara Brodzińska-Mirowska.
Tekst powstał w ramach projektu WP Opinie. Przedstawiamy w nim zróżnicowane spojrzenia komentatorów i liderów opinii publicznej na kluczowe sprawy społeczne i polityczne.
Skoro w Prawie i Sprawiedliwości zapadła strategiczna decyzja o wyraźnym skręcie w prawo, nieuniknione było, że kwestie wartości, tradycji i ról płciowych staną się osią narracji kandydata na premiera. Poglądy polityka w tym zakresie nie są zaskoczeniem – wielokrotnie dawał im wyraz w przeszłości. Kluczowe pozostają jednak pytania o cel tej retoryki oraz grupę docelową, do której jest kierowana.
Anatomia lęku
Zmiany kulturowe i społeczne budzą naturalny opór i strach, zwłaszcza w elektoracie konserwatywnym. Jest to więc idealny grunt do budowania politycznego kapitału na emocjach, w szczególności na lęku. Prawicowi populiści od lat wykorzystują kwestie tożsamościowe jako narzędzie polaryzacji. W przemówieniu Czarnka "tradycyjna Polka" została skontrastowana z "modelem lewackim".
Taki zabieg opiera się na dwóch mechanizmach:
- Obronie status quo: Przedstawienie rodzimej tradycji jako oblężonej twierdzy atakowanej przez "zewnętrzne wymysły".
- Dychotomii "my kontra oni": Wyraźne odcięcie się od środowisk progresywnych, utożsamianych z obcym wpływem.
Można by argumentować, że to ryzykowna gra. Zaostrzenie kompromisu aborcyjnego doprowadziło przecież do bezprecedensowej mobilizacji kobiet i tąpnięcia sondażowego PiS w 2023 roku. Jednak z perspektywy taktycznej, powrót do tych tematów partii po prostu się opłaca.
Elektorat (nie)oczywisty
Rachunek polityczny PiS opiera się na kilku filarach. Po pierwsze, partia manifestuje ideologiczną spójność. Po drugie, tematy wywołujące silne emocje gwarantują zasięgi medialne. Po trzecie zaś – co często umyka komentatorom – znacząca część Polek to osoby o poglądach konserwatywnych. Analiza poparcia dla głównych sił politycznych pokazuje, że sympatie kobiet rozkładają się niemal po równo między obóz rządzący a opozycję. Przekaz Czarnka, choć dla wielu kontrowersyjny, znajduje autentyczny posłuch u dojrzałych wyborczyń, a także u części młodszego pokolenia, u którego badania odnotowują pewną tęsknotę za tradycyjnym modelem społecznym.
Wystąpienie to nie było jednak skierowane wyłącznie do kobiet. Przemysław Czarnek, odwołując się do tradycyjnego podziału ról, wysłał czytelny sygnał w stronę mężczyzn. Strategicznym celem PiS jest bowiem odzyskanie elektoratu, który odpłynął w stronę Konfederacji lub pozostał w grupie niezdecydowanych.
Luka płciowa i polityka pocieszenia
Nie sposób ignorować zjawiska "politycznej luki płciowej" (gender political gap), szczególnie widocznej wśród młodych dorosłych. Podczas gdy młode kobiety deklarują poglądy liberalne i progresywne, ich rówieśnicy skłaniają się ku prawicy. Mężczyźni z mniejszych ośrodków często borykają się z kryzysem tożsamości wobec dynamicznych, lepiej wykształconych kobiet, które nie zamierzają powielać wzorców domowych. Prawicowy populizm przychodzi im z pomocą, oferując swego rodzaju ideologiczne pocieszenie i obietnicę przywrócenia dawnego porządku.
Choć rządy PiS zapisały się w historii jako okres, w którym sytuacja kobiet uległa pogorszeniu – głównie poprzez próbę kontroli ich zdrowia i sfery intymnej – partia nie zamierza wycofywać się z tej retoryki. Strach i polaryzacja pozostają zbyt skutecznym paliwem wyborczym, by z niego zrezygnować.
Dla Wirtualnej Polski dr hab. Barbara Brodzińska-Mirowska
*Dr hab. Barbara Brodzińska-Mirowska - politolożka i medioznawczyni, profesor Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Pracuje w Katedrze Komunikacji, Mediów i Dziennikarstwa. Współautorka książek i artykułów naukowych, komentatorka życia politycznego.