Tymczasem szefowie dyplomacji krajów Unii Europejskiej potwierdzili w poniedziałek swe poparcie dla palestyńskiego przywódcy, który - według nich - pełni kluczową rolę w wysiłkach pokojowych na Bliskim Wschodzie. Jednocześnie rządy krajów Unii ostrzegły amerykańską administrację przed wycofaniem poparcia dla Arafata, ponieważ - ich zdaniem - może to doprowadzić do kolejnego rozlewu krwi w regionie.
Wcześniej, w audycji radiowej szwedzka minister spraw zagranicznych Anna Lindh określiła stanowisko prezydenta Busha w kwestii Bliskiego Wschodu jako wręcz "głupie" i "bardzo niebezpieczne".(ck)