Brutalny atak w Ustce. Sąsiedzi są w szoku. "To była spokojna rodzina"
Brutalny atak nożem w Ustce. W poniedziałek funkcjonariusz Służby Ochrony Państwa (SOP) zaatakował w mieszkaniu członków swojej rodziny. Zabił swoją 4-letnią córkę. Agencja PAP pojawiła się na miejscu tragedii i porozmawiała jednym z mieszkańców tego samego bloku.
- Nie można było przeszkadzać. Stały tu nosze, później udzielali pomocy ratownicy i strażacy. Od dzieciństwa się znaliśmy. Tragedia, no tragedia. To była spokojna rodzina, zawsze razem. Razem na grzybach spotkaliśmy się w lesie, akurat byli z wnukami. Miła, sympatyczna rodzina. Żeby z nożem na rodzinę się rzucić, na dzieci zwłaszcza? Dzieci się ratuje, a nie krzywdę się robi - mówił Jerzy Mentelis, sąsiad napastnika z Ustki.
Mieszkańcy bloków przy ul. Bałtyckiej są wstrząśnięci całą sytuacją. Do zdarzenia doszło w poniedziałek ok. godz. 21:30. Wówczas służby trzymały zgłoszenie o awanturze domowej. Na miejscu policjanci obezwładnili agresywnego 44-latka, który wcześniej użył noża wobec bliskich i siebie samego. Mimo reanimacji życia dziewczynki nie udało się uratować. Więcej w materiale wideo PAP.